poniedziałek, 31 grudnia 2012

Coś innego...




Top cropped - LOVE
Sweter na futrze - Reserved (brzydki, ale genialny, przechodziłam w nim całą londyńską zimę)
Kurtka - Zara
Leginsy - Zara
Botki - DeeZee (bardzo stare...)
Pas na biodra - Hippsy.pl (giveaway)



Niniejszym wracam umierać przy komediach romantycznych i kubku herbaty z malinami...


Szampańskiej zabawy, 
niezapomnianej imprezy 
i do siego roku 
!!!

PAULINA





wtorek, 25 grudnia 2012

Święta Święta...

Zaczęło się rano, od "nie chcę", które przeszło z czasem w "i tak nie zdążę". Później było "spróbuję, ale nic na siłę"... Ułożyłam piękną burzę loków (która opadła jeszcze przed wyjściem z domu :( ), umalowałam się (łącznie z czerwoną szminką), pomalowałam paznokcie i rozpoczął się proces "nie mam się w co ubrać", tym gorszy, że paznokcie były mokre, a czerwona szminka ma to do siebie, że brudzi... 

Biała koszula będzie świetnie odbijać się na tle czerwonych paznokci i pomadki... leży gdzieś nie wyprasowana... odpada. Druga biała koszula i ołówkowa spódnica.. ok. Koronkowe stringi - nie, koronka się odznaczy... zwykłe - wcinają się, wracamy do koronkowych. Jestem już spóźniona...
Koszula nie ma wcięcia w talii, wyglądam jak walec... zdejmując rozmazuję na twarzy (i koszuli) pomadkę... Sukienki, sukienki... jest! Wbijam się w potwornie obcisły ołówek z wysoką talią - zamek nie chce się zapiąć. Biegnę do sąsiadów, nikogo nie ma w domu, nie ma kto zapiąć tego cholernego zamka. 15 minut i 3 rozwalone paznokcie później w końcu dopinam. Cholera, nie włożyłam rajstop. No to znowu zdejmujemy. Uff gotowa, wychodzę... i wracam - zapomniałam zabrać ze sobą pomadki i konturówki. Znów wychodzę, tym razem na dobre, z Edwardem rzecz jasna.

Najpierw wigilia u babci. Od wejścia babcia wciska mi "pieniążka" i rozpoczyna proces karmienia wnuczki, co to na pewno nie dojada, bo taka mizerna... Matka gra kolędy na fortepianie, Edward je co popadnie, a starszyzna jest przeszczęśliwa, bo ktoś daje się im karmić. Uciekam na fajkę do kuchni. Przetrwałam. 
Miałam w planach lecieć jeszcze w szpilkach i sukience do piwnicy i ubierać babci większą choinkę tuż przed wigilią, ale mama odwiodła mnie od pomysłu wytarcia się o bielone wapnem ściany... a specjalnie leciałam wczoraj po mini bombki i szukałam po sklepach miniaturowych łańcuchów...

Jedziemy na drugą wigilię. To już dla Eddiego za dużo... Jakaś klatka schodowa, zapachy, głosy - zaczyna panikować, kręci się w kółko, kuli, ucieka na dół. Targam więc w wąskiej sukience i na obcasach 25 kilo futra na 4 piętro. Kiedy Eddie widzi Łukasza, w końcu się uspokaja. Kot siedzi w sypialni, a moje pokolenie tarza się w garniturach i sukienkach z psem na dywanie. Już wszystko w porządku :) Wołają mnie do pokoju, gdzie uciekli od stołu i dziadków...

Nigdy nie myślałem, że szmatę można podnieść do rangi prezentu, mówi Łukasz.
Zgadnij co dostałem od Pitbula (znienawidzona przez absolutnie wszystkich jego babcia Zosia).
Gośka dodaje - Masz trzy szanse.
Hmmm przyniosła ci jakieś stare ciuchy po Włodku (wujek Łukasza) ?
Nie, ale blisko, odpowiadają zgodnie.
Coś z darów PCK z kościoła? (Pitbull wszystkie swoje pieniądze wysyła do Lichenia)
Ciepło... Mówi Gosia z Jankiem.
...
Chwila napięcia... Łukasz wyjmuje spod biurka reklamówkę ze starymi ręcznikami pamiętającymi czasy PRLu...

Mój cały wytworny image może się już schować, bo jedyne, co jestem w stanie z siebie wydusić, to:
O kurwa...
Ja pierdole...
Ja pierdole...

Kiedy dochodzę do siebie po szoku, pytam, czy dostał to w tej siatce... odpowiada, że tak... a ja już tylko powtarzam swoją mantrę.

Po chwili woła mnie Janek (25 lat) i pokazuje książkę w stylu tych, które mieliśmy w podstawówce za czasów, kiedy nikt nie słyszał o internecie. Coś a'la "Zwierzęta Świata", a w książce 50zł i kawałek tekturki z nabazgranym "Marek albo Janek" (są braćmi). Jedyne o czym teraz myślę, to czy też dostali to w reklamówce ze spożywczaka...

Mamy taką wigilijną tradycję, że zawsze musimy, palący i niepalący, wyjść na fajkę na balkon. Teściu wącha swojego świeżo zdobytego papierosa ode mnie i układa dla niego już esej, później jeszcze bierze od Wojtka tytoniowego skręta tak, żeby żona nie widziała. Palę ja, Janek, Gosia, Marek chyba też, Wojtuś, choć on jakiś nie w sosie, a zawsze jest wodzirejem imprezy, tata i Łukasz. 
Żałuję tylko, że nie było mojej szwagierki - Darii. Wtedy bylibyśmy "wszyscy w kupie". Poza tym jestem ciekawa, co mi kupiła :D Ona kocha cały prezentowy obrządek i zawsze spędza grudzień na wyszukiwaniu upominków, jak ja zresztą, choć w tym roku kupowaliśmy wyjątkowo na ostatnią chwilę...

Dostaję też dwójniaka, w którym po wypiciu połowy kieliszka zauważam wkładkę z ośmioma nogami...

Pitbull (tak ją nazwali wnukowie) woła już od stołu, kto ją odwiezie (nie, żeby mieszkała 15 minut spacerem od moich teściów...) Chłopaki, z miłości do swojej specyficznej babci już się zabezpieczyli, każdy wypił po kieliszku miodu i niestety, jak co roku, nie mogą prowadzić... My mamy komplet - Łukasz, Ja, Marek i Edward, który zajmuje zazwyczaj dwa miejsca, niestety ;)
Na odchodne Łukasz w nowym, wełnianym płaszczu, apaszce i białej koszuli słyszy od swojej mamy, że się zrobił "picuś glancuś". Własnej matce nigdy nie dogodzisz, mojej nie podobał się kolor pomadki, ale o dziwo, pochwaliła sukienkę i zachwycała się perfumami...

Syn Pitbulla, a brat mojego teścia, człowiek majętny, odziedziczył po matce pewne wyczucie taktu. Chłopaki od zawsze dostają od wujka po jednej przecenionej płycie CD, po 1 EURO ze stacji benzynowej (zakupione podczas postoju na kawę w drodze do Polski).

Wspomnienia są wesołe - świecące oczy mojego teścia wąchającego papierosa, pająk w miodzie pitnym, stare ręczniki (jakby nie mogła kupić czekolady, czy pary skarpetek w Tesco...) i komentarz teściowej, która jako lekarz z bardzo długim stażem, posiada subtelność rosyjskiego czołgu ;)

Martwię się trochę o Julkę (wpis ciocia z Ameryki). Ma 11 albo 12 lat i stosuje ciągłe głodówki (1 mały posiłek dziennie). Jej matka tego nie widzi (ba, wyśmiała mnie, kiedy próbowałam zwrócić jej uwagę w stronę odżywiania córki), a dzieciak jest na najlepszej drodze do anoreksji. Nienawidzi swojego ciała (nigdy nie pokazuje ramion, ani nóg), ma nadwagę, jest najgrubsza w klasie, dzieci się z niej śmieją, a moja ciocia (jej babcia) wysłała jej na święta paczkę pełną słodyczy i czekolad... Zje i zwymiotuje? :(


Zrobiliśmy się na tyle starzy, że z kuzynostwem kupujemy sobie na prezenty alkohol... To też plan jest taki, że jutro spotykamy się go wypić. Daria już dojedzie z moim, mam nadzieję, Martini Asti. Goździk ma litr Martini Bianco, Wojtuś korzenną wódkę, Łukasz beczułkę marcowego, niemieckiego piwa. Ponieważ padła mi bateria i nie zrobiłam żadnego zdjęcia w wigilię, mam nadzieję nadrobić zaległości dziś i jutro. Dzisiaj za to idziemy z prezentem do Jacka i Ani, a że w planach jest ostre imprezowanie, ja, jako pijąca raz na dwa miesiące, po tych świętach, będę wyjątkowo zmarnowana ;)

 sukienka - pretty girl (wykopana z głębi szafy...)
buty - aldo


Z cyklu Potrawy Wigilijne...
Edward miał nieco inne zdanie w kwestii serwowanych dań i postanowił znaleźć coś sam...
Nawet z piór nie obrał... 



Wariatka jestem, ale 23ego do nocy ubierałam choinkę. 
Założyłam 7 łańcuchów lampek, które dały razem 1000 światełek :)




I jeszcze mało odkrywcza propozycja budżetowego DIYa...
Jeśli naprawdę nie chcesz i nie możesz utopić więcej kasy w kolejnym opakowaniu bombek za "jedyne" 39,90, a Twoja choinka wygląda jak z Etiopii... Kup ozdobne wstążki.
Potnij, zwiąż w kokardki i posadź na choince :)



 Prezenty, prezenty, ale o prezentach i świątecznych wypiekach jutro... bo zaraz będę spóźniona!



A tak wyglądał Wigilijny zachód słońca :)
Z wypatrywania pierwszej gwiazdki wyrosłam ;)


Photos by My Fashion Blog



poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mała statystyka / jedziemy kręcić film :)

Piszą o mnie w Rosji ;)
Miło mi, bo odbiór jest bardzo pozytywny :)
http://fashiony.ru/page.php?id_n=82679


I trafiłam na LUV3.pl



I drugi raz w tym tygodniu dostałam wieszak dnia na wizaz.pl :)





Znikam dzisiaj na plan zdjęciowy i nie będzie mnie przez kilka dni.
Biorąc pod uwagę moją rolę.. to będzie bardzo ciekawe doświadczenie. Nie mogę się już doczekać, kiedy zobaczę buty i sukienkę, które są robione specjalnie dla mnie :D


Do zobaczenia pod koniec tygodnia!
:*

sobota, 15 grudnia 2012

Retro After Ski

Zaczynamy od najważniejszego:
Poznajcie Bogusia - ma chore stawy i jest prawdziwym dziadkiem.
Dotychczas mieszkał w schroniskowym boksie, jednak dziś znalazł dom :)
Moja mama pojechała zawieźć psom na zimę kołdry i koce... a wróciła z Bogusiem :D






Nie mogę się doczekać aż go poznam!


A dzisiaj coś na modłę stoku w latach 70tych... w kolorach lat 50tych.
Moja mama miała kiedyś takie buty, nazywało się je butami po nartach.

Nie wiem, czy to ja jestem dziwna, czy -5C to całkiem ciepło, ale trochę się zgrzałam na spacerze z Edwardem w nowej kurtce, a łaziliśmy ponad godzinę...

Kurtka - Stradi
Opaska - New Look
Rękawiczki - New Look, kupione według mojej złotej zasady, że zawsze muszę przywieźć coś wracając z Warszawy
Szal - H&M
Spodnie - Pull and Bear
Buty - Schaffashoes.pl

:)




Photos by My Fashion Blog


piątek, 14 grudnia 2012

Wintertime Sadness

Mam wrażenie, że krótkie dni, brak słońca i długie zimowe wieczory sprzyjają nadmiernym rozmyślaniom nt. sensu życia...

Słuchając monologu z Ride poczułam się po prostu źle...

( W moim życiu panowała zima, a mężczyźni, których poznawałam na drodze byli moim jedynym latem. Nocą zasypiałam z wizją siebie tańczącej, śmiejącej się i płaczącej wraz z Nimi. Trzy lata pod rząd byłam w niekończącej się trasie, a wspomnienia o Nich były jedynymi rzeczami, które utrzymywały mnie przy życiu. [Były] jedynymi chwilami, gdy byłam szczęśliwa.
Byłam piosenkarką, taką niezbyt popularną, która kiedyś miała marzenie, by zostać piękną poetką. Lecz po niefortunnej serii wypadków ujrzała jak to marzenie pędzi i roztrzaskuje się jak miliony gwiazd na nocnym niebie, o których śniłam wciąż na nowo - połyskujące i roztrzaskane.
Lecz nie przejmowałam się tym, ponieważ wiedziałam, że trzeba osiągnąć to wszystko, czego kiedykolwiek się pragnęło i stracić to, aby uświadomić sobie, czym jest miłość.

Gdy ludzie, których znałam, dowiedzieli się, co robiłam, jak żyłam, spytali: dlaczego. Lecz nie ma sensu odpowiadać ludziom, którzy mają dom, którzy nie wiedzą jak to jest szukać bezpieczeństwa w innych ludziach, a za dom uważać miejsce, w którym akurat spoczywa twoja głowa.

Zawsze byłam niezwykłą dziewczyną, mama powiedziała mi, że mam dusze kameleona. [Nie miałam] żadnego moralnego kompasu wskazującego mi północ, żadnej ustalonej osobowości. Po prostu wewnętrzne niezdecydowanie, szerokie i chwiejne niczym ocean. Gdybym powiedziała, że nie planowałam takiego obrotu spraw, skłamałabym, ponieważ urodziłam się, aby być inną kobietą.

Nie należałam do nikogo, kto należał do wszystkich,
Kto nic nie miał,
Kto pragnął wszystko zdobyć ogniem, głodny doświadczeń z obsesją wolności, która przerażała mnie do tego stopnia, że nie mogłam nawet o tym mówić.
Kto pchnął mnie do cygańskiego punktu obsesji, która oszołomiła i odurzyła mnie jednocześnie.

(...)
Każdej nocy modliłam się, że odnajdę swych ludzi - i w końcu to zrobiłam - na otwartej drodze. Nie mieliśmy nic do stracenia, nic do zyskania, niczego już więcej nie pragnęliśmy. Oprócz tego, by uczynić z naszych żyć dzieło sztuki.

Żyj szybko, umieraj młodo. Bądź dzika i baw się.

Wierzę w Amerykę, taką jaką kiedyś była. Wierzę w osobę, którą pragnę się stać. Wierzę w wolność otwartej drogi. Moje motto jest zawsze takie samo. Wierzę w dobroć obcych ludzi. I gdy toczę wojnę z samą sobą. Gnam, po prostu gnam.

Kim jesteś? Jesteś w kontakcie ze swymi najmroczniejszymi fantazjami?
Stworzyłaś dla siebie takie życie, w którym jesteś wolna, by ich doświadczyć?
Ja tak.
Jestem kurewsko szalona, lecz jestem wolna.  )


Czy jestem wolna?
Czy ten tekst pasuje do mnie?
Już nie... ale kiedyś... kiedyś byłam wolna, bo nie miałam nic i na niczym mi nie zależało. 
Żyłam z dnia na dzień - z ludźmi, w ciągłej podróży, wśród alkoholu, śmiechu i śpiewu.
My wszyscy byliśmy wolni.
Byliśmy młodzi i nie mieliśmy żadnych zobowiązań. 
Żadnych większych zmartwień.
Żadnych oczekiwań wobec życia.
Liczyło się tylko to, by żyć szybko, szaleć i wciąż się śmiać. Po prostu zbierać wspomnienia.
Co chwilę gdzie indziej, śpiąc kątem u kogoś na podłodze, czy w byle gdzie rozbitym namiocie.
I tylko bawić się, być, nie oczekując od życia niczego w zamian.
Gitary, ogniska, spanie gdziekolwiek... 
Zamieniłam niezależność w pozorną, społeczną "wolność".
W zobowiązania kredytowe, umowy, sprawy sądowe i uroczyste obiady u teściów.
Ten tekst przywołał wspomnienia... o tyle niemiłe, że są już tak dalekie...
Życie zamieniło się w diety, walkę o klienta i nienasycony materializm. 
Im więcej mam, tym więcej chcę i nie czyni mnie to ani odrobinę bardziej spełnioną. Pieniądze powodują chyba jedynie uzależnienie od pieniędzy i głód nie do zaspokojenia.
Z wiekiem staję się coraz bardziej zmanierowana - czyżby to były objawy psychicznego starzenia?
Spontaniczność uleciała tak niepostrzeżenie, że nawet nie potrafię powiedzieć, kiedy to się stało...
Pamiętam jak przemycaliśmy w aucie dziadka tanią czeską wódkę (Kwaćek) i spaliśmy pod drzewami. Pamiętam jak ze złotówką w kieszeni przemierzyłam całą Polskę i zasnęłam na stole w szatni klubu Go-Go (jedyne miejsce, gdzie mogłam się chwilę kimnąć)...
Pamiętam, kiedy motocykl był powiewem wolności, a nie tylko niszczycielem fryzury...
Kiedy graliśmy na ulicach zbierając pieniądze na obiad...

Uzależniona od życia, od przygody... dziś jestem uzależniona wygód, pieniędzy i tego, co powiedzą inni.
Spanikowana, ciągle rozważająca najgorsze opcje danej sytuacji.
Po prostu wystraszona życiem.
Jednak przede wszystkim uzależniona, co odbiera mi resztki wolności.
Już nigdy nie potrafiłabym wyrzec się tego co mam. Nie potrafiłabym wrócić do tamtych czasów.

Sprzedałam wolność za wygodę.
I gdzieś po drodze zgubiłam chyba cały sens.

Na otarcie łez ktoś, kto słucha moich jojczeń i nie bierze za to pieniędzy wysłał mi tekst Rammsteina:
" Ona jest modelką i wygląda świetnie
Chętnie zabrałbym ją dziś ze sobą do domu
Ona działa na zimno i nigdy nie przyjdzie
Jednak przed kamerą pokaże na co ją stać

Ona pije w nocnym klubie zawsze szampana(prawidłowo)
i zna tu wszystkich mężczyzn
W świetle reflektorów lśni jej młody uśmiech
Wygląda świetnie a jej piękno będzie wynagrodzone

Wystawia się jak produkt konsumpcyjny
I będzie oglądana przez miliony oczu
Jej nowa rozkładówka jest po prostu fantastyczna
Muszę ją znów zobaczyć, wiem, że osiągnie sukces"


Czy w życiu zawsze jest coś za coś?
Czy to co mnie dopadło nazywa się dorosłością?
Czy szampan może wynagrodzić przygodę i niezależność?

A Wy?
Jesteście wolni?

Photo by MUTI



...

Kilka statystyk ostatniego zestawu :)
Chicisimo.com:
Top of the Day
Top of the Week
1 i 2 miejsce w Top of the Month

Szafa wizaż.pl - Wieszak Dnia





PAULINA








niedziela, 9 grudnia 2012

Carska Rosja...

Pogodziłam się z tym, że zasmarkana będę do wiosny, także powracam ;)
Od kilku dni zasłuchuję się w nowej EPce Lany Del Rey.
Polecam singiel jak i teledysk Ride, szczególnie sceny w indiańskim pióropuszu <3.
Cola i Gods and Monsters też są świetnymi kawałkami.



Powoli odnawiam i odświeżam zimową garderobę... i garderobę dla tegorocznej choinki :)
Na spacery z psem zmuszona jestem celebrować styl carskiej Rosji, gdyż najłatwiej i najszybciej jest wślizgnąć się w dużą ilość futer.
Na wyjścia, które nie wymagają kontemplowania każdego krzaczka preferuję coś pomiędzy narciarskim stylem retro, a tym obecnym.
Kupiłam wczoraj puchową białą kurtkę na modłę lat 50/70, z paskiem w talii.
Marzą mi się do niej białę Moon Boots.
Jutro wędruję skompletować dziergany beżowy szalik, opaskę i rękawiczki. Wszystko najlepiej w warkocze.
Z dzisiejszych zdjęć, które trwały zresztą tylko chwilę, jestem bardzo zadowolona.
Leżący śnieg zadziałał jak najlepsza blenda, a ten sypiący się w około wyszedł niczym romantyczne rozmycie :)
Efekt - wyszłam jak lalka :D

Z  racji zimy odłożyłam bronzer i ciemny cień do brwi, zastępując go jasnobeżowym.
W najbliższym czasie planuję zainwestować w termoloki, bo moje próby nawiązania do stylu retro za pomocą lokówki zakończyły się paskudnym oparzeniem na palcu :/

Zastanawiam się co do powrotu do nieco jaśniejszych, orzechowych włosów...
Brązową kredkę na dolnej powiece zastąpiłam czarną, a kreski na górze wydłużyłam i mocno wytuszowałam dolne rzęsy.
Włosy ostatnio zczesuję na jeden bok i podpinam z tyłu wsuwkami.

Jutro podrzucę moje ostatnie kulinarne podboje wraz z przepisami ;)


Kurtka - Guess
Opaska - New Look
Sweter - Topshop
Spodnie - Pull and Bear
Śniegowce - Tommy Hilfiger
Szalik i rękawki... szczerze mówiąc nie pamiętam - to mogło być C&A, albo Reserved...








Photos by My Fashion Blog 

sobota, 24 listopada 2012

:)))

Stało się nieuniknione... jestem chora i siedzę z temperaturą w łóżku...
Z konieczności w zamian za nowy outfit, drobne podsumowanie ostatniego tygodnia...

Chicicsimo.com
Top Of the Month i az 4 moje zestawy w rankingu :)
Top of the Week
Top look of the Day
Fashionista od the Day :)
Levi's, Jeffrey Campbell, Aldo Top Fashionista

Stylio.pl - Day Best

Chictopia - tutaj zestaw też bardzo się spodobał i trafił na główną :)










By My fashion Blog



niedziela, 18 listopada 2012

Boho Chic


Piątkowe wyjście spowodowało u mnie nie lada kryzys damskiej szafy...
Jako, że uwzięłam się na motywy Boho, z którymi jestem obeznana jedynie w teorii, musiałam przetrząsnąć całą szafę i przebierać się spokojnie z pięć razy, żeby efekt mnie w końcu zadowolił.

Ramoneska - Bershka
Kamizelka - Top Shop
Sukienka - Love
Pasek - Pull&Bear
Skarpetki - H&M
Kapelusz - H&M Man
Bikery - Vintage
Torebka - Rocco
Biżuteria - przywieziona z Peru
Bransoletki - Ebay





Photos by My Fashion Blog