środa, 5 września 2012

Skazany na sukces


Black Swan... skazany na sukces?
Skopiuj wzniosły temat od klasyków gatunku, dorzuć dwie piękne, znane aktorki i namiętność między nimi, a wszystko pokaż w bezpiecznie grzecznej, różowiutkiej wersji, na którą rodzice zabiorą swoje nastolatki do kina i chętnie obejrzą do obiadu zamiast M jak miłość, uznając za dzieło ambitne.
Czarny Łabędź zrobił zapewne furorę wśród bezwolnych fanek mądrości Paulo Coehlo.
I tutaj znowu ta sama sytuacja. Gdybym pierwszy raz zetknęła się z ukazaniem na ekranie schizofrenii z pierwszej osoby, może i byłabym zachwycona (i jakże uboga kulturalnie).
Jednak Rolad Topor opisał to kilkadziesiąt lat temu w Chimerycznym Lokatorze, a Polański zekranizował. Bez cenzury, lukru i pięknych bohaterek, które spełniając marzenie każdej małej dziewczynki tańczą w balecie. Wiele lat później był The Jackett, którego ugrzecznioną kopią jest Black Swan, ale on miał wzruszającą misję, podczas której kibicowaliśmy bohaterowi. Po drodze było wyciskające łzy Vanilla Sky. W latach osiemdziesiątych Phillip K. Dick zastanawiał się nad tym, co jest na prawdę (Ubik, Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha, Total Recall), podobnie jak Beksiński... I tu nagle Czarny Łabędź, który pozostawił mnie z niczym poza odczuciem, że Natalie Portman świetnie zagrała tancerkę. Wyrastające z pleców skrzydła też były... w bestsellerze Aprilynne Pike, który pojawił się półtora roku prze premierą Łabędzia.
Mam wrażenie, jakoby reżyser odnosił się do naszych najbardziej prymitywnych uczuć (współczucie, wrażliwość) niczym Wajda, czego nie zniosę. Zabrakło haczyka, czegoś co zespoli widza z bohaterem. Film ogląda się zupełnie bez emocji. Jest sterylnie przezroczysty.

Moja recenzja jest bardzo subiektywna, (bo film mnie zawiódł na całej linii), ale na tle tego, co dziś wychodzi z Hollywood - jest całkiem dobry i wielu osobom się spodoba.
Co do Arnofskyego, tylko jeden jego film - Requiem(...) poruszył mnie ogromnie, natomiast zarówno Zapaśnik jak i Black Swan, notabene filmy z identycznym motywem przewodnim i zakończeniem, mocno mnie zawiodły.

Obiektywnie daję mu 4 na 5.
Subiektywnie, dla znawców gatunku oceniam na 2 z 5.

 


Jeśli macie ochotę na film o dwóch rzeczywistościach, wielkiej, rosnącej z minuty na minutę tajemnicy i niesamowitych zbiegach okoliczności - polecam Don't look back "Ne Te Retourne Pas" z Sophie Marceau i Monica Bellucci. Pozycja raczej babska ;)




By My Fashion Blog

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz