środa, 5 września 2012

Total Recall 2012


Total Recall 2012, (ponoć nie jest to remake filmu z Arnoldem Schwarzeneggerem i Sharon Stone z 1990 roku), a (jak poprzedni) kolejna ekranizacja jednego z opowiadań Phillipa K. Dicka...
No właśnie, K.Dick i jedyny w swoim rodzaju psychodeliczny klimat jego dzieł. Wchodzisz w ten świat gładko, jakby do książki dołączano papierek z LSD. Autor pisze tak przewrotnie, że co kilkadziesiąt stron zmieniasz swoje przekonania odnośnie halucynacji/snu i spisku, a rzeczywistości i prawdy. Na koniec zostawia Cię z otwartą głową i tysiącem domysłów, bo każda wersja jest możliwa. A może jest jeszcze kolejna, której nie zauwazyłeś?
K. Dick nadużywał amfetaminy, często pisał na ciągach, a w wielu tematach widzę, jako osoba, która niegdyś nie stroniła od używek, ogromny wpływ psychoz wywoływanych narkotykami. Nie od dziś wiadomo, że wielcy artyści byli często szaleńcami.
K. Dick za życia nie doczekał się żadnej ekranizacji. Zmarł na krótko przed premierą Blade Runnera.

Czy jestem za odświeżaniem filmów z lat 80tych, 90tych? Mam mieszane uczucia. Również w tym przypadku. Pierwsza ekranizacja miała wiele niedopowiedzeń, pozostawiała naszej wyobraźni ogromne pole do manewru. Ta jest podana na tacy. Narzuca nam taką, a nie inną wersję wydarzeń - trochę jak zestaw z McDonalda w porównaniu do własnych eksperymentów kulinarnych.
Dużym plusem jest dla mnie zachowanie klasycznego klimatu cyber punk - miasto wygląda jak chińska dzielnica wyjęta z Blade Runnera, a elementy Zjazdu, jak połączenie Sulaco (Aliens) z więzieniem na Fiorina Fury 161 (elektryczne śluzy zamiast drzwi - Alien3).
Przyczepić mogę się, poza opisaną papką, do prędkości akcji. Ponad połowę filmu jesteśmy bombardowani szybko pociętymi ujęciami, dającymi efekt ogromnej dynamiki... ale na dłuższą metę nużącymi. Później sprawa ma się lepiej - jest na przemian szybko i wolno, więc mamy chwilę, by wzrok odpoczął.
Odczułam pewną manierę Lena Wisemana, który notabene oczywiście wcisnął w główną rolę swoją żonę (jak zwykle ubraną w obcisłą czerń i gorset). Główni bohaterowie poruszają się równie komiksowo, jak jego wampiry i wilkołaki z serii Underworld, co tam, było ogromnym plusem, tutaj... mnie osobiście trochę razi.

Reasumując - z psychodelicznego opowiadania, zrobiono futurystyczny film akcji.
Nie jest to zły film, absolutnie. Po prostu nie jest to dzieło na miarę K. Dicka.
Gdyby była to pierwsza ekranizacja i nie miałabym porównania z wersją z 1990 roku, być może oceniłabym film nieco wyżej.
Czy warto iść do kina? Myślę, że tak, chociażby po to, by wyrobić sobie swoją własną opinię.
Nie będzie to na pewno strata dwóch godzin, nie wynudzicie się. Po prostu film, jakich wiele. Raczej nie podyskutujemy o nim ze znajomymi. Obejrzymy i zapomnimy.

Moja ocena 3,5 na 5.



By My fashion Blog

1 komentarz:

  1. If you experience some emotional or physical problems in your life it can soon
    be seen in the condition of your hair, using natural and organic products aids in the recovery of your hair.
    s Therapy Treatment line, which is a lightweight replenishing treatment that protects and maintains hair condition.
    Both brands are popular in known hair salons and spas.


    My weblog ... hair products

    OdpowiedzUsuń