sobota, 20 października 2012

PERFEKCYJNE KŁAMSTWA

Dlaczego wmawia nam się naokoło, że mamy być idealne? 

Długo o tym myślałam... w wannie, obserwując błękitno-turkusowe zacieki z barwnika soli do kąpieli, których nigdy nie chce mi się czyścić.

Czytałam wczoraj wywiad ze znanymi celebrytkami - skandalistkami, które tłumaczą się, że nigdy nie grają pod publiczkę i bardzo ciężko pracowały na swoją sławę, a nawet twierdzą, że bardzo starają się chronić swoją prywatność. Plotki o nich to złośliwości, a one same zawsze starają się być sobą... Trafiłam też na blogi - perfekcyjne, perfekcyjnie naśladujące poprawny, do bólu wyważony i grzeczny blog Kasi Tusk. Ją mogę zrozumieć - jest córką polityka, wypada więc, by była właśnie taka, jaka jest. Co jednak ciągnie inne blogerki, do wmawiania nam, że w ich świecie nie ma zakalca, odrostów na głowie i dziur w skarpetkach? 

Telewizja podsuwa nam Perfekcyjną Panią Domu o wyglądzie prosto z wybiegu. Ustylizowaną przez fryzjera, chudą niczym modelka i w kreacjach od Macieja Zienia. Od lat chcą nam wmówić, że na świecie istnieją doskonałe kobiety, które w pełnym makijażu pielą swoje doskonałe ogródki, niczym Brie van de Kamp, objadają się w nocy tortem i mają ciało w rozmiarze zero jak Carrie Bradshaw, czy jak Gabrielle Solis, zakochują się w przystojnym, finansowym potentacie, z którym żyją długo i szczęśliwie wśród brylantów. Bohaterki babskich seriali chadzają na randki z maklerami giełdowymi, albo pisarzami,  przezywają płomienne romanse z ogrodnikami o urodzie i ciałach chippendalesów, noszą torebki od Prady i zawsze, bez wyjątku - mają grono oddanych przyjaciółek.

Czy te wszystkie zabiegi po to, by napędzać psychoterapeutom klientek?
O ile babskie seriale traktować się staram z dużą dozą rezerwy, o tyle prasa i niektóre blogerki mnie męczą. Pokazuje się nam, jak Heidi Klum wychodzi z brzuchem płaskim jak deska i dzieckiem na ręku pięć dni po porodzie, a Beyonce leży na porodówce w pełnym makijażu i ze sztucznymi rzęsami. Mało która kobieta ma tyle siły, by odeprzeć to wszystko w 100%. W głowie każdej z nas zostaje mała kartka z napisem "IM NIE DORÓWNASZ", bo jak jednocześnie robić zawrotną karierę, polerować każdy widelec przed przyjęciem, piec codziennie ciasteczka i wyglądać jak prosto od stylisty? Dlaczego wmawia się nam te wszystkie bzdury? Dlaczego, na niektórych blogach można podziwiać dziewczyny pozujące ze świeżo wyczesanym kotem w nowiutkiej, wyprasowanej piżamie?

Nigdy w to nie uwierzę... W to, że istnieją idealni ludzie, którzy nie mają uzależnień, gorszych dni, czy pary skarpetek pod łóżkiem. Dlaczego więc o tym piszę? Z powodu owej karteczki w głowie, która przykleiła się tam bez mojej zgody. Ba, podpisałam ją, niczym cyrograf z Diabłem, własną krwią.

Dziś modna jest sztuczność i bezosobowość. Kobiety nawet nie przyznają się, że chodzą, czy kiedyś, w czasach gdy to było modne, chodziły do solarium. Bo to jest passe, zarezerwowane dla marginesu i ekspedientek z Żabki. Te, które latały w futrach kilka lat temu, dziś deklarują, że nigdy..., a kiedy wróci moda, wskoczą w swoje stare norki. Modne jest udawanie kobiety z wyższych sfer, ponad wszystko poukładanej i kupującej eko żywność, nawet jeśli Twoje korzenie zamiast Szlachty, sięgają chłopa pańszczyźnianego.

Czy trend wyłapuje tylko słabe jednostki? Ludzi bez charakteru? Czy może jest to tak wielka, powodziowa fala, że zmyła już dawno nas wszystkich? Miotamy się więc i mataczymy w zeznaniach, byle tylko pozostać trendy w oczach postronnych. Słowo, które przychodzi mi na myśl, to PLASTIK. Coś bardzo sztucznego, czego nie można ani uformować, ani przytulić. O niczym też nie da się porozmawiać, bo jedyne, co usłyszysz, to formułki z Wyborów Miss Świata "Chciałabym pokoju na świecie".

Wracając do pierwszego wątku... Media zrobiły mi w głowie taką samą bezwartościowa papkę, z jakiej robi się Nuggetsy (mięso oddzielane mechanicznie, czyli ścięgna, skóry i chrzęści bez żadnych witamin). Sama nie mogę się czasem odprężyć, bo w słońcu moje okna są potwornie brudne, choć myłam je miesiąc temu, na łóżku leży pół szafy, a wanna ma zawsze niebieskie zacieki... Gapię się więc na te idealne kobiety i myślę, dlaczego nie dane mi było być jedną z nich?




Jako, że nadmierne myślenie na ogól powoduje stworzenie jakiegoś nowego problemu, na zdjęciach mam minę odzwierciedlającą mój dzisiejszy stosunek do wszechświata... Mój uśmiech na zdjęciu jest tak samo naturalny jak figury modelek ;)

Premiera sweterka z H&M, sukienki z InLoveWithFashion i złotego paska z Asosa.
Bikery Aldo - już wysłużone i moja niedawno nabyta kolia z Mohito.








PAULINA





23 komentarze:

  1. rewelacyjna stylizacja;))

    http://themalestreet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna spódnica , gdzie kupiłaś ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sukienka - inlovewithfashion.com teraz jest chyba na przecenie

      Usuń
  3. świetny strój ;) Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również nie potrafię zrozumieć dlaczego pokazują nam tylko idealność ludzi, przecież każdy z nich jest taki sam jak my- rano bez makijażu, zmęczony po imprezie, na sali porodowej z reguły również bez makijażu (myśle, że możnaby było policzyć na palach jednej ręki te, które wyglądają odwrotnie). Telewizja chce nas ogłupić, chce żebyśmy dążyły/li do idealności, do idealnie szczupłej sylwetki, zakupów w sklepach bio (jednak i tak wolę wziąć kurczaka od babci ze wsi i zerwać własnoręcznie wyhodowaną sałatę, jabłka czy maliny).
    Jak zawsze świetnie wyglądasz, podoba mi się kolia- mam prawie taką samą z KappAhl
    Pozdrawiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne połączenie tkanin jak i kolorów! ;) Pozdrawiam ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialna sukienka i kolia :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa wypowiedź, na temat tej sztucznej "zajebistości" tak to ja nazywam, czasem jestem po prostu zmęczona i sfrustrowana. Jeteś bardzo piękną i zgrabną kobietą, tylko zazdrośnicy mogą zaprzeczyć :)
    obserwuję i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  8. wow rewelacyjnie:) jesteś taka zgrabna i boska jest ta stylizacja. myślałam, że tylko latem będzie można nosić te sukienki asymetryczne, jednak Twoja wersja na jesień jest świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm, właśnie przejrzałam Twój blog i otwarcie stwierdzam, że jest świetny ! Urzekły mnie lity z metalowym przodem, asymetryczne sukienki, WSZYSTKIE ! ramoneski.(: OBSERWUJĘ !!!

    buziaki Kinga

    OdpowiedzUsuń
  10. Ehh, piszesz dokładnie o tym, o czym ja ostatnio nie mogłam przestać myśleć. Patrzę na te bloggerki, o których pisze, i mam taką samą karteczkę w głowie przyklejoną. Jeszcze pal sześć, jakbym tylko takie przykłady miała. A ja tu mam przykłady z życia wzięte, dziewczyny-modelki, piękne, realizujące się, idealne, ambitne, nigdy nie muszą myśleć o tym jak powiązać koniec z końcem, albo czekać do wypłaty, podróżują po świecie, robią karierę... Niektórzy ludzie to są w czepku urodzeni :/

    OdpowiedzUsuń
  11. A, tak mi się jeszcze przypomniało - fajny artykuł o Perfekcyjnej jest w najnowszym Elle, uśmiałam się :) Koszmarek rodem z lat 80 :D

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna stylizacja ;) wiele dziewczyn mi docina na temat moich odrostów :P staram się farbować tak co 2 miesiące włosy :) jestem tylko człowiekiem i nie zawsze muszę wyglądać idealnie. Całkowicie się z Tobą zgadzam i serdecznie pozdrawiam ;) zapraszam do mnie http://modnesisterki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Stylizacje cudna ale problem, który poruszyłaś jest niesamowicie istotny. Nie dość, że życie niesie wiele problemów, powodując uczucie braku idealności, to jeszcze to, co nas otacza jeszcze bardziej nas pogrąża. Bardzo podoba mi się Twój tok myślenia i to, że tak piękna dziewczyna nie zatraciła się gdzieś w próżności ale potrafi w sposób obiektywny spojrzeć na to, co nas otacza. :))

    OdpowiedzUsuń
  14. bycie perfekcyjnym jest do bólu nudne...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bycie idealnym jest nudne, niezgodne z naturą człowieka i banalne... Zgadzam się! Świetny artykuł! i do tego stylizacja- uwielbiam takie połączenia i przejścia: jedną nogą w sezonie letnim, drugą w jesiennym! Rewelacja :)

    Pozdrawiam,

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze napisane, 100% prawdy ;-) . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z tym, że nikt nie jest perfekcyjny. Każdy z nas ma gorsze dni, czuje się i wygląda raz lepiej, raz gorzej i nie rozumiem osób, które chcą udowodnić, że ich życie i osoba są idealne.
    Poza tym z jedną rzeczą się nie zgodzę. :) Chodzi mi o to, że faktycznie można jeść słodycze o każdej porze dnia i nocy, nie odchudzać się i być przy tym zdrowym i szczupłym. ;) Jestem przykładem na to, że zadziwiająco szybka przemiana materii (balansująca na krawędzi z nadczynnością tarczycy) w przyrodzie istnieje. ;) A mowa tutaj o rozmiarze S/XS/XXS.

    OdpowiedzUsuń
  18. hej:)
    chciałabym podobną sukienkę, widziałam że jest tam podział S/M i M/L - jaki Ty masz rozmiar, trochę się nie orientuję a Ty masz sprawdzony. Domyślam się, że jestem grubsza od Ciebie (170cm, biust 86, biodra 91, pas 65) czekam na radę.

    pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post! Jesteś chyba najbardziej inteligentną blogerką, na jaką się natknęłam.

    OdpowiedzUsuń