piątek, 14 grudnia 2012

Wintertime Sadness

Mam wrażenie, że krótkie dni, brak słońca i długie zimowe wieczory sprzyjają nadmiernym rozmyślaniom nt. sensu życia...

Słuchając monologu z Ride poczułam się po prostu źle...

( W moim życiu panowała zima, a mężczyźni, których poznawałam na drodze byli moim jedynym latem. Nocą zasypiałam z wizją siebie tańczącej, śmiejącej się i płaczącej wraz z Nimi. Trzy lata pod rząd byłam w niekończącej się trasie, a wspomnienia o Nich były jedynymi rzeczami, które utrzymywały mnie przy życiu. [Były] jedynymi chwilami, gdy byłam szczęśliwa.
Byłam piosenkarką, taką niezbyt popularną, która kiedyś miała marzenie, by zostać piękną poetką. Lecz po niefortunnej serii wypadków ujrzała jak to marzenie pędzi i roztrzaskuje się jak miliony gwiazd na nocnym niebie, o których śniłam wciąż na nowo - połyskujące i roztrzaskane.
Lecz nie przejmowałam się tym, ponieważ wiedziałam, że trzeba osiągnąć to wszystko, czego kiedykolwiek się pragnęło i stracić to, aby uświadomić sobie, czym jest miłość.

Gdy ludzie, których znałam, dowiedzieli się, co robiłam, jak żyłam, spytali: dlaczego. Lecz nie ma sensu odpowiadać ludziom, którzy mają dom, którzy nie wiedzą jak to jest szukać bezpieczeństwa w innych ludziach, a za dom uważać miejsce, w którym akurat spoczywa twoja głowa.

Zawsze byłam niezwykłą dziewczyną, mama powiedziała mi, że mam dusze kameleona. [Nie miałam] żadnego moralnego kompasu wskazującego mi północ, żadnej ustalonej osobowości. Po prostu wewnętrzne niezdecydowanie, szerokie i chwiejne niczym ocean. Gdybym powiedziała, że nie planowałam takiego obrotu spraw, skłamałabym, ponieważ urodziłam się, aby być inną kobietą.

Nie należałam do nikogo, kto należał do wszystkich,
Kto nic nie miał,
Kto pragnął wszystko zdobyć ogniem, głodny doświadczeń z obsesją wolności, która przerażała mnie do tego stopnia, że nie mogłam nawet o tym mówić.
Kto pchnął mnie do cygańskiego punktu obsesji, która oszołomiła i odurzyła mnie jednocześnie.

(...)
Każdej nocy modliłam się, że odnajdę swych ludzi - i w końcu to zrobiłam - na otwartej drodze. Nie mieliśmy nic do stracenia, nic do zyskania, niczego już więcej nie pragnęliśmy. Oprócz tego, by uczynić z naszych żyć dzieło sztuki.

Żyj szybko, umieraj młodo. Bądź dzika i baw się.

Wierzę w Amerykę, taką jaką kiedyś była. Wierzę w osobę, którą pragnę się stać. Wierzę w wolność otwartej drogi. Moje motto jest zawsze takie samo. Wierzę w dobroć obcych ludzi. I gdy toczę wojnę z samą sobą. Gnam, po prostu gnam.

Kim jesteś? Jesteś w kontakcie ze swymi najmroczniejszymi fantazjami?
Stworzyłaś dla siebie takie życie, w którym jesteś wolna, by ich doświadczyć?
Ja tak.
Jestem kurewsko szalona, lecz jestem wolna.  )


Czy jestem wolna?
Czy ten tekst pasuje do mnie?
Już nie... ale kiedyś... kiedyś byłam wolna, bo nie miałam nic i na niczym mi nie zależało. 
Żyłam z dnia na dzień - z ludźmi, w ciągłej podróży, wśród alkoholu, śmiechu i śpiewu.
My wszyscy byliśmy wolni.
Byliśmy młodzi i nie mieliśmy żadnych zobowiązań. 
Żadnych większych zmartwień.
Żadnych oczekiwań wobec życia.
Liczyło się tylko to, by żyć szybko, szaleć i wciąż się śmiać. Po prostu zbierać wspomnienia.
Co chwilę gdzie indziej, śpiąc kątem u kogoś na podłodze, czy w byle gdzie rozbitym namiocie.
I tylko bawić się, być, nie oczekując od życia niczego w zamian.
Gitary, ogniska, spanie gdziekolwiek... 
Zamieniłam niezależność w pozorną, społeczną "wolność".
W zobowiązania kredytowe, umowy, sprawy sądowe i uroczyste obiady u teściów.
Ten tekst przywołał wspomnienia... o tyle niemiłe, że są już tak dalekie...
Życie zamieniło się w diety, walkę o klienta i nienasycony materializm. 
Im więcej mam, tym więcej chcę i nie czyni mnie to ani odrobinę bardziej spełnioną. Pieniądze powodują chyba jedynie uzależnienie od pieniędzy i głód nie do zaspokojenia.
Z wiekiem staję się coraz bardziej zmanierowana - czyżby to były objawy psychicznego starzenia?
Spontaniczność uleciała tak niepostrzeżenie, że nawet nie potrafię powiedzieć, kiedy to się stało...
Pamiętam jak przemycaliśmy w aucie dziadka tanią czeską wódkę (Kwaćek) i spaliśmy pod drzewami. Pamiętam jak ze złotówką w kieszeni przemierzyłam całą Polskę i zasnęłam na stole w szatni klubu Go-Go (jedyne miejsce, gdzie mogłam się chwilę kimnąć)...
Pamiętam, kiedy motocykl był powiewem wolności, a nie tylko niszczycielem fryzury...
Kiedy graliśmy na ulicach zbierając pieniądze na obiad...

Uzależniona od życia, od przygody... dziś jestem uzależniona wygód, pieniędzy i tego, co powiedzą inni.
Spanikowana, ciągle rozważająca najgorsze opcje danej sytuacji.
Po prostu wystraszona życiem.
Jednak przede wszystkim uzależniona, co odbiera mi resztki wolności.
Już nigdy nie potrafiłabym wyrzec się tego co mam. Nie potrafiłabym wrócić do tamtych czasów.

Sprzedałam wolność za wygodę.
I gdzieś po drodze zgubiłam chyba cały sens.

Na otarcie łez ktoś, kto słucha moich jojczeń i nie bierze za to pieniędzy wysłał mi tekst Rammsteina:
" Ona jest modelką i wygląda świetnie
Chętnie zabrałbym ją dziś ze sobą do domu
Ona działa na zimno i nigdy nie przyjdzie
Jednak przed kamerą pokaże na co ją stać

Ona pije w nocnym klubie zawsze szampana(prawidłowo)
i zna tu wszystkich mężczyzn
W świetle reflektorów lśni jej młody uśmiech
Wygląda świetnie a jej piękno będzie wynagrodzone

Wystawia się jak produkt konsumpcyjny
I będzie oglądana przez miliony oczu
Jej nowa rozkładówka jest po prostu fantastyczna
Muszę ją znów zobaczyć, wiem, że osiągnie sukces"


Czy w życiu zawsze jest coś za coś?
Czy to co mnie dopadło nazywa się dorosłością?
Czy szampan może wynagrodzić przygodę i niezależność?

A Wy?
Jesteście wolni?

Photo by MUTI



...

Kilka statystyk ostatniego zestawu :)
Chicisimo.com:
Top of the Day
Top of the Week
1 i 2 miejsce w Top of the Month

Szafa wizaż.pl - Wieszak Dnia





PAULINA








3 komentarze:

  1. nie wiem jak to ująć...ale po tym co przeczytałam będę Cię cenić najbardziej ze wszystkich "blogerek" przeżyłaś coś dobrego i złego..a spontaniczność w Nas zawsze będzie tylko jest mniej "niebezpieczna". Teraz trzeba doceniać to co się ma i czego nie chce się stracić- przede wszystkim miłości,która daje Nam największego kopa w życiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      zawsze jest coś za coś - niezależni tęsknią za miłością, zakochani za niezależnością...

      Usuń
  2. Dokładnie ,osz cholera dokladnie byłam w związku tesknilam za wolnoscia ,niezależnoscia teraz kiedy moje malżenstwo sie rozpada /rozpadło , i trwa taki beznadziejny stan 3lata tesknie za miloscia, ale ciagle poszukuje siebie własnego ja ;/

    Slicznie wyglądasz na zdjeciu :*

    OdpowiedzUsuń