niedziela, 14 kwietnia 2013

Przegląd zestawów wiosennych, a filozofia dobrej szafy

Co jakiś czas mam to ulotne wrażenie, że właśnie teraz, w tym momencie odnalazłam swój styl. Ten ponadczasowy, a nie chwilowy zachwyt fakturą i kolorem.
Zaczęło się jakieś pięć lat temu, kiedy na salony weszły ramoneski, ćwieki, potwornie obcisłe sukienki i styl a'la Kelly Bundy.
I właściwie to był początek, zalążek tego, co nazywamy swoim osobistym stylem. W końcu w sklepach zagościły na dobre skórzane kurtki, baa ramoneski! Modowe marzenie mojego życia się spełniło, a krój pozostał ze mną do dziś i chyba nieśmiało mogę stwierdzić, że zostanie już na zawsze. Wcześniej moda oferowała falbanki, plastikowe korale i kobaltowe rurki i bufki w bawełnianych longsleevach - biodrówki. Koszmarek, którego szał ogarnął większość polskich nastolatek.

Ramoneska jest ze mną już od 11 lat, biker boots od 9. Właśnie te dwa ciuchy stworzyły podstawę i były moimi pierwszymi wyznacznikami tego, co nazywamy własnym stylem.

Pojawienie się trendu na Boho miło połechtało mój nieprzemijający zachwyt stylem "cyganki". Ahh kto nie oglądał Dzwonnika z Notre Dame :) Później, jeszcze zanim moda przypomniała sobie o bogactwie wzorów etnicznych, moje oczy cieszył teledysk J. Lopez - Ain't it funny.

Obok atrybutów Easy Ridera stanęło więc bogactwo wzorów i etnicznej biżuterii.
Później okazało się, że ciężkie buty, aviatory, jeansowe spodenki i luźny top mają swoją nazwę - Festival Look, choć mnie kojarzyło się to bardziej z ogólnie pojętym "American Dream" i symbolami wolności. Mniej więcej w tym samym czasie kalosze stały się czymś normalnym, jako, że na plenerowych koncertach błoto na ogół sięga kolan... Zaczęłam chętniej przyglądać się prywatnym strojom Kate Moss - jej butom oraz kapeluszom. Niedługo później zauważyłam, że Festival i Boho świetnie się nawzajem uzupełniają. Trwam przy nich więc od co najmniej trzech lat.

Miałam wiele zakupowych wpadek, wbrew ostrzeżeniom, kupowałam rzeczy jednosezonowe, które ani do mody nie wracały, ani pół roku później w ogóle mi się nie podobały.

Zwieńczeniem mojego misternie plecionego dzieła było pojawienie się dopracowanej pod każdym względem Lany del Rey. Jej dziewczęcych sukienek w stylu lat pięćdziesiatych, butów na słupku i hollywoodzkich fal. Przez rok przeszukiwałam sklepy w poszukiwaniu elementów stylu retro- rozkloszowanych spódnic, rock'n'rollowych sukienek, złotych łańcuchów, koszul bez rękawów, szortów z wysokim stanem.
Styliści Lany odwalili kawał świetnej roboty, a ja wróciłam do oglądania takich filmów jak "The Help", by podziwiać najbardziej kobiece lata mody. Del Rey łączy w sobie grzeczną dziewczynę z przedmieść z buntowniczką w klimacie "Cry Baby", czy "Grease", gotową wsiąść na motocykl, przeklinać i pić z gwinta. To wszystko mnie zachwyciło, jako, że już kiedyś krążyło gdzieś w podświadomości.

Ostatnia potrzeba, była chyba potrzebą wieku, "dorastania" (tudzież starzenia się) i elegancji. Milowym krokiem było dla mnie odkrycie tak oczywistego faktu, że marynarka nie musi mieć nudnego kroju góry garsonki, a właściwie może mieć z nią bardzo mało wspólnego - poczynając od materiału, na kroju kończąc... I że o niebo lepiej wygląda z podciągniętymi rękawami!
Natomiast koszula wcale nie musi być taliowana, krępująca każdy ruch i uszyta z prześcieradła. W elegancji zawsze bałam się sztywniactwa i mundurku. Okazało się jednak, że żakiet założony do króciutkich, dżinsowych szortów nie ma w sobie nic z nudy :)

I znów doświadczam tego uczucia, że "to jest już to", że nie wyprzedam za rok trzech czwartych szafy i nie będę poszukiwać od nowa. Czy i jak bardzo się mylę, pokaże tylko czas...

Nie wiem, czy jestem w tej kwestii wiarygodna, ale posiłkując się książkami Niny Garcii - Klasyczna Setka i Mała Czarna Księga Stylu, postaram się stworzyć kompletną listę tego, co powinnyśmy mieć w szafie. Moda, którą opisuje autorka jest bardzo nowojorska i niezbyt, moim zdaniem, dopasowanaa do naszych realiów. Zgadzam się powiedzmy z 50% treści książek...


Spróbuję zacząć od dodatków:

Okulary słoneczne - Aviatory lustrzanki lub czarne (przydałaby się druga para eleganckich, np nie za duże muchy)

Z mojego doświadczenia: miałam około 20 par bezmyślnie kupowanych okularów i kilka takich, które mierzyłam przed zakupem przez kilka dni z rzędu. Różne kolory szkieł, lennonki, kocie, sportowe Dior Ski... Nie noszę żadnych poza Aviatorami i czasem czarnymi muchami. Od lat.

Bransoletki kółka - drobne, delikatne, złote lub srebrne. Nie mniej niż 20.

Nigdy nie wychodzą z mody, pasują do żakietu, letniej sukienki i sportowego topu. Nadają całości elegancji.

Pierścionek koktajlowy - ja wybieram te zdobione, idealnie pasujące zarówno do podmiejskich klimatów Boho jak i Małej Czarnej. Najbardziej pasuje mi turkus w srebrze.

Kolczyki koła - pasują do wszystkiego i są po prostu piękne. Mam złote i srebrne, noszę je w 90% przypadków założenia przeze mnie czegoś na uszy.

Perły - tak jak koła, pasują niemal do wszystkiego :)

Bogaty, duży naszyjnik - do białego topu, gładkiej sukienki, spodni i spódnicy. Najbardziej pasuje mi srebro z turkusem w klimacie orientalnym.

Dwie identyczne bransolety - mankiety. Czarne lub srebrne.

Apaszka - nie ważne, czy na szyję czy na głowę :)

Małe, eleganckie kolczyki - CC, perełki bądź cyrkonie, czy jak kto woli diamenty :) Noszę rzadko, ale są momenty, kiedy bardziej pasują niż koła, np do pereł.

Męski kapelusz, np Panama

Kapelusz słoneczny z dużym rondem

Paski - jeden do spodni, jeden cienki, pleciony, jeden grubszy, do podkreślenia talii w sukience


Torebki:

Kopertowa torebka - mam uniwersalną, z beżowego lakieru, oprawioną w złotą ramkę. Pasuje do koszuli i szortów dokładnie tak samo jak do wieczorowej sukienki.

Torebka Shopper - ja wybrałam uniwersalną, ponadczasową, prostą i jasną. Jej minimalistyczny krój sprawia, że jest elegancka. Pasuje do sukienek, można w niej zmieścić rzeczy na jednodniowy wyjazd do innego miasta, małego laptopa, drobne zakupy z galerii. Np LV Neverfull

Torebka codzienna - nieduża, ponadczasowa. Tak duża, by zmieścić najpotrzebniejsze drobiazgi, ale jednocześnie tak mała, by nie obciążała pleców i pasowała do letnich sukienek oraz marynarek i dżinsów. Moja jest czarna. Np Chanel 2:55

Torba weekendowa - podobna rozmiarami do Shoppera, ale o luźniejszym, mniej zobowiązującym kroju. Idealnie sprawdza się z luźniejszymi zestawami, festiwalowymi, czy Boho. Np Mulberry Alexa





Buty:

Kalosze - są po prostu pogody, sytuacje, kiedy nie można założyć nic innego, a obecne np Huntery są tak ładne i zgrabne, że spokojnie można je założyć do krótkiej sukienki.

Baleriny - wszędzie tam, gdzie nie musisz zakładać obcasów, a trampki wyglądałyby po prostu głupio. Idealne np do jazdy samochodem.

Conversy, trampki - wygodne obuwie, które nigdy nie wyjdzie z mody.

Czarne i bezowe szpilki - mam różne kolory, ale z doświadczenia wiem, że te dwa pasują do wszystkiego.

Sandałki na płaskim obcasie/japonki - na urlop, plażę, upalne dni.

Botki - do jeansów i sukienek.

Wysokie, klasyczne kozaki - niezastąpione do kryjących rajstop


Espadryle - do wszystkich letnich zestawów, dla których szpilki są zbyt oficjalne

Biker Boots lub kowbojki - są niezastąpione do sukienek, dżinsów i spodenek

Śniegowce - z tego samego powodu, co kalosze

Oficerki (choć mnie obrzydły po wysypie pań w dżinsach, puchowych kurtkach i tychże butach) noszę tylko do mini i ocieplaczy


Ubrania:

Para niebieskich i czarnych jeansów - zawsze i do wszystkiego :)

Biała koszula o kroju oversize - nonszalancka elegancja, polecałabym, jeśli lubicie ją nosić, dokupić jeszcze beżową i jedną w żywym kolorze (ja mam np oranż i żółtą)

Żakiet - czarny i biały, najlepiej o niestandardowym kroju (biały mam niezapinany, czarny waski, smokingowy)

Ramoneska, albo inna skórzana kurtka - Czarna - bo wtedy pasuje do wszystkiego - letnich sukienek, eleganckich, stylu rockowego, czy grunge. Po prostu pasuje zawsze :)

Wełniany płaszcz - nie musisz kupować klasycznego, zabaw się krojem (kup bezowy lub szary)

Dżinsowa kurtka - nigdy nie wyszła z mody!

Kardigan typu boyfriend, czyli po prostu oversize - można go przewiązać paskiem od sukienki, albo założyć do białego t-shirtu i dżinsów

Spódnica ołówkowa...

Trencz - proponuję klasyczny, beżowy

Biały i szary t-shirt

T-shirt z nadrukiem vintage - idealny do ołówkowej spódnicy

Mała czarna - ratuje w każdej sytuacji

Mała biała - po prostu super romantyczna :) Koniecznie musi być zwiewna, wygląda cudownie ze złotymi sandałkami.

Jedwabna spódnica maxi - w kremie, bordo bądź beżu.

Mini spódniczka

Skórzane spodnie - nigdy nie wyszły z mody

Kryjące rajstopy 

Bikini - najlepiej gładkie - białe, brązowe lub czarne

Marynarski top w paski

Parka khaki

Rozkloszowana, taliowana sukienka retro

Szorty

Z takiej listy rzeczy można układać nieskończenie wiele zestawów, które nie wychodzą z mody :)




PAULINA

11 komentarzy:

  1. świetne te kremowe koturny :)

    zapraszam do siebie ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. koturny są genialne! <3
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drugi i czwarty zestaw moje ulubione :) pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy artykuł. Ostatnio porządkowałam szafę i postanowiłam nie wydawać więcej kasy na ciuchy,tylko umiejętnie łączyć ze sobą jej zawartość :). Jak narazie się udaje :)). Mam wiele niewypałów,ale też klasyków,które zawsze będą na topie. Bardzo ciekawe stylizacje.Mnie najbardziej podobają się te "z pazurem".

    OdpowiedzUsuń
  5. Paula schudlo ci sie chyba troszke- wygladasz bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      jak się przestało mieszkać w lodówce to i się schudła ;)

      Usuń
  6. fajnie, że tu trafiłam. ciekawie piszesz i prezentujesz się:) z wiosennymi pozdrowieniami, Em

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezuuu, jaka Ty jesteś piękna! Styl sexi-boho-hippie:) jest chyba stworzony dla Ciebie... Wyglądasz jak miss coachelli:D
    Ps. znalazłabyś chwilkę i odpisała skąd ten boki złoty pasek? on jest chyba cąły metalowy, prawda? i ma kolce? jest boski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh i musialam googlac słowo coachella :D
      pasek jest z Asosa, powinni je jeszcze mieć, zresztą zerknę...

      są trzy rodzaje:

      http://www.asos.com/ASOS/ASOS-Metal-Plate-Bow-Waist-Belt/Prod/pgeproduct.aspx?iid=2323892&SearchQuery=metal%20belt&sh=0&pge=1&pgesize=20&sort=-1&clr=Black

      http://www.asos.com/ASOS/ASOS-Plate-And-Spike-Detail-Waist-Belt/Prod/pgeproduct.aspx?iid=2118968&SearchQuery=metal%20belt&sh=0&pge=2&pgesize=20&sort=-1&clr=Black

      http://www.asos.com/ASOS/ASOS-Metal-Plate-and-Spike-Bow-Waist-Belt/Prod/pgeproduct.aspx?iid=2792541&SearchQuery=metal%20belt&sh=0&pge=0&pgesize=20&sort=-1&clr=White

      :))

      Usuń
  8. zdecydowanie wolę Cię w krótkich zestawach,takie nogi trzeba pokazywać,masz przezgrabne kończyny;)

    OdpowiedzUsuń