wtorek, 2 kwietnia 2013

Twój dom, ciało i umysł tworzą jedność. Przywracamy swoją kontrolę nad życiem - zaczynając od kontroli nad własną szafą :)

Kiedy zabiegi na kręgosłup pozwoliły mi po kilku tygodniach pozbyć się bólu i w końcu wstać z łóżka, poczułam przypływ niesamowitej energii, jak każdy, kto wychodzi z choroby. Rzuciłam się więc w wir odgracania swojej życiowej przestrzeni. Zawsze lubiłam Perfekcyjną Panią Domu, czytałam jej książkę, ale jakoś nigdy do końca mi to wszystko nie wychodziło. Może zbyt szybko traciłam zapał. Sięgając po Sztukę Prostoty, przeczytałam książkę kogoś, kto jakby wszedł mi w głowę, sformułował moje myśli i przelał je na papier.
Od dawna czułam, że dom, w którym się wypoczywa, to ten dający wrażenie przestrzeni, nawet jeśli mieszkasz w małym mieszkanku. Jasny, minimalistyczny, ale elegancki.
Przez skórę czułam, by wybierać meble z duszą - drewniane, które wdzięcznie poddadzą się zarówno upływowi czasu, jak i moim osobistym zachciankom. Można je do woli postarzać, odnawiać, przemalowywać, nadawać im zgoła różny charakter w zależności od potrzeb chwili i zmiany. Zmiany zawsze mnie cieszyły. Tak jak i wolna przestrzeń - również ta w szafie. W bałaganie żyje się po prostu źle. Nadmiar bibelotów i ozdóbek męczy wzrok i sprawia, że zamiast relaksować się po powrocie z pracy - chwytamy za ścierę od kurzu i spędzamy z nią całe popołudnie. O ile łatwiejsze jest sprzątanie, kiedy masz w domu rzeczy wyłącznie przydatne, ale dobrane tak, by cieszył wzrok i były dobrej jakości - na lata. Mówi się, że biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy. To prawda w całej rozciągłości - poczynając od tego, jak często musimy wymieniać takie przedmioty, kończąc na osobistym nasyceniu, a raczej niedosycie tym co mamy i potrzebą kupowania dalej i dalej i dalej.

Jeśli pozwolisz sobie na klasyczne, ale najpiękniejsze kieliszki, porcelanową białą zastawę pasującą do każdej stylizacji stołu, markową, skórzaną torebkę, która z wiekiem wygląda coraz lepiej i od 50 lat nie wyszła z mody - przestaniesz czuć potrzebę skupowania kolejnych, które nie dorównają jakością temu, co już masz.

Konsumpcjonizm nie daje szczęścia, ale wieczny, niczym nienasycony głód posiadania, który sprawia, że czujemy się ubodzy - nie stać nas na kolejną rzecz, która może i się nie przyda, ale CHCEMY ją mieć i koniec. Z biegiem czasu stajemy się nieszczęśliwi, patrząc zachłannie na to, co posiadają inni i ciągle oglądając się na tych, którzy mają więcej niż my. Przypisujemy im szczęście z racji posiadania. Nie sądzę, by byli naprawdę szczęśliwi tylko dlatego, że mają w garażu trzy samochody. To jest jak z cukrem - im więcej go zjesz, tym większy głód będziesz odczuwać.
Magicznym słowem jest "wystarczy", wtedy przestajemy pożądać i zaczynamy być szczęśliwi doceniając to, co już mamy i to, co jest wokół nas, a nic nie kosztuje - spacer po lesie, piknik na łące za miastem, pływanie w czystym jeziorze, dobra lektura.

Ta filozofia moim zdaniem przekłada się głównie na okolice naszego domu.
Jak pisałam, czułam to gdzieś w podświadomości, przez skórę, ale nie potrafiłam uformować w jasną myśl, a nie interesując się zupełnie kulturą Dalekiego Wschodu - nie znajdywałam nigdzie potwierdzenia moich teorii, które wielu wydawały się po prostu idiotyczne.

Czas jest dziś przedmiotem cennym i deficytowym, nauczmy się więc go oszczędzać, by mieć więcej na codzienne przyjemności.

 Początkująca Perfekcyjna Pani Domu 
- odgracanie garderoby, sposoby przechowywania

Już podczas przeprowadzki postanowiliśmy nie zabierać ze sobą żadnych zbędnych rzeczy. Po prostu wyrzucić wszystko, co niepotrzebne, by w nowym domu panował ład i porządek. Być może tak faktycznie się stało, jednak po roku okazało się, że w naszych szafach było kilka worków śmieci...

Podstawą oszczędzania czasu jest prawidłowa segregacja rzeczy i trzymanie tylko tych potrzebnych tak, by wszystko mieć w zasięgu ręki. Z tym zgadza się zarówno Dominique jak i Anthea. A o ile łatwiej i szybciej ogarnia się mieszkanie, kiedy wszystko ma swoje miejsce.

Przygodę zaczynam od garderoby, która dzięki zabudowie do sufitu kryje najwięcej "grzechów".
Bardzo łatwo tam coś wrzucić, "bo się przyda" i zapomnieć na następnych pięć lat.

Przygotujmy sobie 3 kartony z napisami :
dla potrzebujących/kosze pck,
do śmieci,
na sprzedaż/allegro



Postarajmy się wrzucać do nich wszystkie ciuchy i dodatki, których nie ruszyłyśmy od roku. Dlaczego w szafie ma zalegać coś, do czego nie jesteś do końca przekonana, a nie jesteś, bo nigdy nie założyłaś, albo dawno przestałaś nosić. Masz ubrania, które czekają aż schudniesz? Sprzedaj je, bo po zrzuceniu wagi i tak będziesz miała ochotę wejść w nową skórę i kupić sobie coś świeżego. Twój stary ciuch może się przydać biedniejszym,  a wpadka zakupowa stać perełką cudzej szafy. Mówmy 'nie' marnotrawstwu w każdej formie. Twoje ubrania Ci podziękują, bo luz w szafie zapobiega gnieceniu się rzeczy, które w końcu mogą spokojnie oddychać, a Ty wszystko łatwo znaleźć bez wywalania zawartości szafy na łóżko. Przyjemnym akcentem będzie zakup ładnych, identycznych wieszaków.

W moich pawlaczach zostaje komplet trzech walizek, sportowa torba na treningi, podróżna kosmetyczka i wielki miś z dzieciństwa. W kolejnym są rzeczy motocyklowe (kask, kurtki, sakwy) i jedno pudełko ubrań, z którymi nie potrafiłam się rozstać. Nie oszukujmy się, sentymenty robią swoje i nie uda nam się za pierwszym razem pozbyć wszystkiego co niepotrzebne. Najlepiej na takie rzeczy przeznaczyć sobie jedno ozdobne pudło i zajrzeć do niego jeszcze kilka razy, aż na dnie zostaną dwa ciuszki, które może jeszcze wrócą do mody. Dwa ciuszki, nie dwa kilogramy ciuchów! Takim sposobem zostawiłam kilka rzeczy z mocno rockowego okresu. Ćwieki wychodzą mi już uszami, ale może jeszcze kiedyś. Wiem, błędne myślenie! Jednak większość tego typu ubrań po prostu poszła pod młotek.


W trzecim są mundury z Airsoftu, sprzęt do wspinaczki i ...nadmiar dwunastoosobowego serwisu obiadowo-kawowego. Na ogół mamy maksymalnie sześciu gości, nie ma więc sensu trzymania całej porcelany w kuchni jako wątpliwej urody wystawy.

 
 Wywalenie gratów i posortowanie reszty. 
Efekt jest taki, że już nie boję się tam spoglądać w obawie, że coś mi spadnie na łeb :) 
A i szafa po otwarciu nie woła o pomstę.

Największy bałagan tworzyły dziesiątki paskudnych pudeł z nigdy nie rozpakowaną porcelaną i sztućcami. Na co dzień używamy tylko połowy kompletu.

Papierowe pudła wzmocniłam do dołu solidną taśmą, bo talerze są bardzo ciężkie.
Każdą "skorupkę" przełożyłam papierowym ręcznikiem.


Do segregacji przydadzą nam się wszelkie kosze i pudła. Śmiało kupujmy takie, które będą miłe dla oka po otwarciu szafy. Najlepiej mało pstrokate, proste i eleganckie.

 Jysk

 Jysk

Allegro


Rajstopy, leginsy, pareo trzymam w szufladzie w małych składanych pojemnikach z Ikei. Łatwo jest je wyjąć i schować z powrotem bez robienia zamieszania. Mają też miejsce, by opatrzyć je odpowiednimi karteczkami w razie potrzeby.



Męskie skarby wrzuciłam do koszy z Jyska w wymiarach idealnie odpowiadających szufladzie. Mały, dzielony pojemniczek na obrączki i kolczyki jest z Tesco, dział pudełek spożywczych. Z racji na nasze zgoła różne zwyczaje - jego biżuteria najlepiej sprawdza się leżąc w okolicach ubrań, moja, koło toaletki. Ułatwieniem jest fakt, że mamy garderobę połączoną z sypialnią.


 Skarpetki, biustonosze, majtki możemy przechowywać w specjalnych pojemnikach do szuflad. Ja jednak jakoś nie jestem do nich przekonana, bo tworzą wizualny bałagan, choć to na skarpetki wydaje się świetne :)





zdjęcia z Allegro 

Do szuflad z bielizną zawsze dorzucam pachnące mydełko lub saszetki zapachowe dostępne w marketach.
Zakolanówki i ocieplacze zwijam w rulon. Nie rozwalają się w szufladzie i zawsze łatwo stwierdzić, które są które.



W przypadku niewystarczającej ilości półek możemy poratować się wynalazkiem Ikei, który produkuje już większość firm. Półkami wieszanymi. Możemy tu włożyć ręczniki, czy buty np w szafie w przedpokoju.




W przypadku małego mieszkania, czy przy zapasowym komplecie pościeli, nadmiarze sezonowych butów mamy pojemniki, często nawet na kółkach (te widziałam w Ikei) wsuwane pod łóżko.


 Jeśli jednak gości nocujemy raz w roku, albo rzadziej, dodatkową pościel i koce lepiej jest trzymać w próżniowych workach. Podobnie jak sezonowe ubrania - szczególnie zimowe, które zajmują zbyt wiele miejsca. Taki sposób przechowywania chroni nie tylko przed kurzem, ale i przed molami.



Na ubrania mamy specjalne worki z wieszakiem.



Na podróż, do przeprowadzki, czy kiedy masz możliwość wynoszenia zimowych ubrań na strych, przydatne są zwykłe pokrowce na ubrania, zapinane na suwak. Wrzuć do każdego kilka goździków. Mole nie znoszą tego zapachu.





 Warto przygotować sobie jedno nieduże, ładne pudełko na pierdółki, które budzą u nas miłe wspomnienia. My trzymamy tam medale sportowe, stare dokumenty, legitymacje szkolne :)


Szafka z "papierami", czyli ta, która jest zawsze najbardziej przerażająca, bo nic nie można w niej znaleźć...

 Ważne dokumenty jak paszport, czy pieniądze dobrze jest trzymać w metalowej skrzyneczce by przetrwały na wypadek zalania czy pożaru. Na pozostałe rzeczy warto kupić duży segregator, koszulki i papierowe przegródki. Osobno dokumenty dotyczące domu, osobno zobowiązania kredytowe, umowy bankowe, osobno papiery od samochodu, osobno dokumentację medyczną, a osobno gwarancje od sprzętów i faktury.




Bieliźniarka. Porządek w niej oszczędza masę czasu.

Najlepiej jest ułożyć osobno poszwy, poszewki i prześcieradła tak, by móc sięgnąć z każdej kupki po jednym i mieć komplet. Pościel kupujemy na lata, zadbajmy więc o jakość materiału. Ja osobiście polecam satynową bawełnę. Jest najprzyjemniejsza w dotyku, gruba i solidna. Hołduję prostocie i bieli, więc mam dwa białe komplety i jeden kawa z mlekiem, w kolorze ścian sypialni. Taka ilość, jeśli żyjemy we dwójkę w zupełności wystarcza. Odradzam tanią pościel z Ikei (tę poniżej 99zł) i pościel z H&M Home, mimo, że kosztuje powyżej 100zl. W obu przypadkach jest to mechacące się cieniutkie płótno, które po kilku użyciach wygląda jak szmata. Ani na tym nie zaoszczędzimy, ani nie nacieszymy się długo zakupem. Piękną, haftowaną ręcznie pościel mam jeszcze po siostrach prababci! Wygląda nadal jak nowa. W każdym wypadku, czy to szklanki, czy buty, czy obrus - inwestuj w jakość, to najlepsza metoda oszczędzania. Lepiej nie kupić nic i poczekać aż będzie nas stać na coś lepszego, niż kupować substytut, który będzie wiecznie denerwować nasze oczy. Szczególnie tyczy się to mebli, których widok wpływa na nas pozytywnie, bądź negatywnie - męcząc swoją brzydotą.

Ręczniki układam identycznie - kąpielowe/plażowe, duże łazienkowe, średnie, których używam do włosów i małe, do twarzy. Posiadamy 4 czy 5 kompletów plus dwa ręczniki na basen i jeszcze nigdy nie odczuliśmy, że jest ich za mało - wystarczają do łazienki, na siłownię, do OCM, do ścierania nadmiaru oleju ze skóry i kładzenia na poduszkę przy olejowaniu włosów, a druga partia zawsze czeka w szafie na zmianę. Nie mam ręcznika dla Edwarda, suszę go suszarką :)



 Rzeczy "wyjściowe", jak zimowe dodatki, czy szale, apaszki, wszystko to, co zakłada się w ostatniej chwili, trzymam w komodzie z koszami w przedpokoju. Tam znajdują się również najczęściej noszone buty. Wszystko ułożone tematycznie: zimowe czapki i opaski, rękawiczki i rękawki, szale, apaszki i szale letnie. Przy rękawkach metoda zwijania w rulon też się świetnie sprawdza.





Szafa gospodarcza - zazwyczaj kolejny śmietnik rzeczy "przyda się" i cmentarzysko tych, których nie ma gdzie włożyć... 

Ideałem jest, jeśli masz piętrowy dom, posiadać taką na każdym piętrze, bo kogo motywuje do sprzątania bieganie na parter po ścierkę...  Życie należy sobie ułatwiać, a nie utrudniać.

Tu powinno znaleźć się miejsce na odkurzacz, deskę do prasowania, żelazko, suszarkę na pranie (chyba, że masz osobną pralnię np. w piwnicy), środki czystości dla domu, zmiotkę, szufelkę, odkurzacz, ścierki/papierowe ręczniki, miskę i mopa. 

Szafa powinna być na tyle duża, żeby nie musieć rozbierać odkurzacza na części.

U mnie ponadto można znaleźć w zasadzie niezbędne, usztywniane woreczki do prania biustonoszy, których używam z powodzeniem do prania delikatnych tkanin i worek do prania butów. Zawsze dobrze jest mieć w domu chociaż jedną rolkę z klejem do czyszczenia ubrań (w przypadku posiadania zwierzaka to nawet konieczne). Tutaj też jest w moim domu miejsce na zapasową żarówkę, paczkę baterii, zapas sztormówek z Ikei, którymi uwielbiam podpalać świece i dodatkowy odświeżacz powietrza. Polecam również zaopatrzyć się w zmiotkę z mikrofibry, która dobrze usuwa kurz z grzbietów książek na półkach.

Betterware

Niezmiennie obowiązuje zasada wszystkiego pod ręką. Nic nie stoi zapomniane w kącie, bo jeśli jest zapomniane, znaczy, że niepotrzebne ;) <-- w tym momencie karton z napisem "do śmieci" zachęcająco się na Ciebie patrzy

Wszystko, czego potrzeba do łatwego i dokładnego sprzątnięcia domu, to:

- płyny na alkoholu lub occie do czyszczenia bez smug - luster, szyb, lakierowanych mebli i blatów kuchennych (mam zawsze dwa, bo nigdy nie planuję ani sprzątania, ani mycia okien, zabieram się za nie spontanicznie, a spray z octem to mój najukochańszy towarzysz ;)
- udrażniacz do rur (peeling z kawy strasznie zapycha odpływy :( )
- silny preparat na bazie chloru do usuwania kamienia z toalety i szyby prysznicowej (sotsuję rzadko, bo bardzo skaża środowisko, ale niczym innym nie da się usunąć kamienia spod prysznica) EDIT: DA SIĘ, KWASKIEM CYTRYNOWYM ZA ZŁOTÓWKĘ KUPIONYM W SPOŻYWCZAKU :)
- wybielacz, tylko na wypadki z czerwoną skarpetką w białym praniu
- preparat do skór (przyda się nie tylko do kanapy, ale i kurtki, czy rękawic i siedzeń w samochodzie)
- płyn uniwersalny - do podłóg, okien, ścian, ścierania kurzy na mokro i wszystkiego, co przyjdzie Ci do głowy
- odkamieniacz do czajnika z mieszanki kwasów spożywczych (podejrzewam, że jest to zwykły kwasek cytrynowy, który zresztą gorąco polecam, szczególnie po zatruciu odkamieniaczem do czajników Cillita...)
- płyn do prania, delikatniejszy od proszku
- kilka ściereczek do kurzu, listew, parapetów i ram okiennych
- łagodny odplamiacz
-  niezrównane chusteczki do polerowania stali szczotkowanej (ponoć można użyć też kilku kropel zwykłej oliwki)
- małe ręczniczki do wycierania na sucho szyb i luster

Jeśli masz drewniane, olejowane blaty, czy drewnianą podłogę - dodaj do listy preparat do drewna z woskiem i olejem. W przypadku silnych detergentów obowiązkowe są rękawiczki! Jesteś przede wszystkim kobietą i fakt bycia czasem sprzątaczką nie zwalnia Cię z posiadania zadbanych dłoni.




Zapas do mopa, szczoteczka, najlepiej taka do zębów, bo świetnie się nią sięga w niedostępne miejsca, gumowa łapka do mycia szyb i luster.

Jeśli taką szafę mamy gdzieś niedaleko drzwi, można w niej trzymać torby na zakupy, ale najlepiej takie torby mieć zawsze w bagażniku auta. Jeśli natomiast jest bliżej łazienki, możemy w niej trzymać zapas papieru toaletowego.



Nawet jeśli nie masz kontroli nad całym swoim życiem, miej chociaż kontrolę nad domem. 
To bardzo poprawia samopoczucie, serio!


PAULINA

8 komentarzy:

  1. świetny post ! wszystko na swoim miejscu i się z szafy nie wysypuje ;)
    zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny wpis!
    rady konkretne i przydatne, do tego ładnie wszystko pokazane zdjęciami :)
    nic tylko brać się za sprzątanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post! masa przydatnych informacji :) dla mnie najgorsze przy wszystkich porządkach jest wyrzucanie rzeczy. Z niektórymi nie potrafię się niestety rozstać. Ale powoli wyrzucam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pracuj etapami, zrob jeden przesort, wynies, wydaj, wyprzedaj, odpocznij tydzien - dwa i od nowa - powtarzaj az do skutku, obserwuj co lezy nieuzywane i ciach!

      Usuń
  4. Ha ha, jakbym widziała swoją szafę. Mamy identyczne patenty. :D Przypomina mi to mój post na dawnym blogu: http://dunkelheit-fashion.blogspot.com/2011/08/szafa-ekshibicjonistka.html
    To studenckie mieszkanie, parę lat temu, dlatego tam tak brzydko. :) Wiele rzeczy ze zdjęć już nie mam.

    trupiegi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale z Ciebie śliczna laska :)

      Usuń
    2. Proszę nie przesadzać. I kto to mówi. :)

      trupiegi

      PS Tego bloga już nie prowadzę, taki studencki jakiś był. Dużo się zmieniło we mnie, podejściu do pewnych spraw, ale pedantyzm pozostał. :)

      Usuń