wtorek, 21 maja 2013

Simple Life || Dietetyczne Przepisy

Wieś... urzeka prostotą, pachnie beztroską i kojarzy się ze słodkim dzieciństwem...
Nie byłam na tej prawdziwej, tej, gdzie w domach nie ma nawet pralek, a na ganku stoją drewniane fotele sprzed 140 lat... Tej, gdzie mijasz staruszka z białą banieczką mleka.
To wieś naszych dziadków, ale kiedy rodzice wynoszą się poza miasto, już nie wszystko pachnie tak samo. Domy są murowane, Amik rasowy, a na grillu ląduje rekin i krewetki (na szczęście nie tym razem). Coś jednak pozostaje... Przaśny klimat emaliowanych garnków na wodę dla psa wystawionych przed dom, wiekowe pozostałości po różnorakich zastawach stołowych (każdy talerz inny), wyblakły hamak, uprząż na konia, koło od wozu i pieczone ziemniaki (wiem, najlepsze są te prosto z ogniska). Ale to, co najważniejsze, to czas... Czas, który wydaje się stać w miejscu i prostota życia. Zioła na tarasie, mleko i jajka od sąsiada i centralny punkt dnia - obiad. Wszystko zdaje się takie naturalne. Brak pośpiechu, zagubienia w natłoku obowiązków. Dzień reguluje się sam. Wymarzona emerytura...

Chciałam zrobić dużo zdjęć z nadzieją, że może na którymś uchwycę choć cząstkę tego klimatu. Niestety padł mi aparat w komórce i zachowało się tylko kilka...







Photos by POSH

Przepisy

Zabieram się niniejszym za coś, co odkładałam, niczym przeciętny student pisanie magisterki...
Przepisy w ustach kogoś, kto umie ugotować trzy zupy na krzyż to zdecydowanie zbyt wielkie słowo.

Tytuł powinien raczej brzmieć - co jadam podczas diety, a właściwie co powinnam jeść całe życie.
Zanin zacznę - o piramidzie żywienia wiem tyle, co mój pies i żaden ze mnie wzór. Wsłuchuję się raczej w organizm, który dyktuje mi, co powinnam mu dostarczyć. I tak w ubiegłym roku jadłam bardzo dużo białka... a od stycznia do kwietnia zero mięsa i jajek, sporadycznie ryby. Wszystko się samo uregulowało, bo teraz codziennie mam ochotę na malutką porcję kurczaka, albo grillowaną rybę.

Śniadania

1. Słynny posiłek kulturystów, do którego przyzwyczajasz się przez tydzień, kiedy to rośnie w ustach z każdym kęsem, później zaczynasz na prawdę lubić, a po pół roku nienawidzić - owsianka na wodzie.
Najlepiej kupić płatki błyskawiczne, górskie. Nie ma ich w marketach, ale znajdą się w co drugim osiedlowym sklepiku.
Nasypujemy do miseczki ok 2 garści, zalewamy wrzątkiem, dodajemy łyżeczkę cukru i czekamy aż woda się wchłonie.
Po kilku dniach da się je polubić i wprowadzić w codzienny, śniadaniowy nawyk.
Dobrze zapychają i na długo pozostawiają uczucie sytości.



2. Omlet z samych jajek. Tę opcję już kiedyś opisywałam.
Dla kobiety wystarczą spokojnie 3 małe jajka lub 2 duże.
Bierzemy średnią patelnię, może być mała, jeśli lubisz grube ciasto, wrzucamy łyżkę oleju kokosowego (jedyny olej, który nie odkłada się tu i tam...) i rozpuszczamy.
Bełtamy jajka widelcem w miseczce i wylewamy na patelnię.
Po ścięciu białka, przewracamy na drugą stronę.
Na omlet możemy położyć sobie plasterek szynki lub pokroić ją na drobne kawałki i wrzucić razem z jajkiem na patelnię.

Niektórzy lubią dodawać do jajek cynamonu (ale już wtedy bez szynki ;).




Druga wersja jest oczywista - wrzucamy na patelnię szynkę, a po kilku minutach dodajemy niezbełtane jajka i mamy jajecznicę z szynką :)



Taki posiłek zawiera dużo białka, ale i dużo tłuszczu, także bardzo ważne jest, by był jak najmniejszy.


3. Wracamy do owsianki...
Zamiast wody, do płatków możemy dodać niskotłuszczowego jogurtu (np activia śliwkowa), wrzucić owoce leśne, kilka migdałów lub orzechów włoskich, otręby, unikajmy tylko banana i orzechów w czekoladzie ;)






4. Co jeszcze możemy zrobić z jogurtem poza zjedzeniem prosto z opakowania?

Do porcji jogurtu, mnie najbardziej w tej konwencji odpowiada jagodowy, wrzucamy zimny, ugotowany wieczorem poprzedniego dnia ryż. Mniej więcej 1/3 torebki. Mieszamy i znów możemy dodać świeżych owoców lub orzechów.


5. Po prostu koktajl. Najlepszy jest z sezonowych, letnich owoców. Świeże wrzucamy do blendera, dolewamy odrobinę przegotowanej wody (ok 100ml na 2 porcje) i reszta robi się sama. Na koniec możemy wrzucić kostki lodu. Moim faworytem są truskawki, maliny i borówki.
Jeśli taki smoothie ma być drugim śniadaniem, starajcie się nalać go do małej szklanki, a nie takiej od piwa. Owoce mają sporo cukru...



Obiady

1. Kurczak po raz pierwszy, kurczak po raz drugi, kurczak po raz trzeci...
Na patelnię wrzucamy pokrojone warzywa - chilli, czerwoną paprykę, cebulę, pomidor, oliwki, co lubisz (do słodko kwaśnego wkrój ananasa). Kiedy warzywa rozmiękną, dodajemy kurczaka pokrojonego w drobne kawałki (1-2 łyżki oleju kokosowego, w zależności od porcji mięsa), kurkumę. Na sam koniec, kiedy kura przestanie wyglądać na surową ;) wrzucamy sos:
Ja lubię sosy chilli, pomidorowe i curry - wszystkie dostaniesz w dowolnym markecie w dziale kuchnie świata.
Dodając za każdym razem inny sos, a te same warzywa, mamy zupełnie nowy smak.

Sos sweet chilli mieszam z fasolą w pomidorowym, do słodko kwaśnego dodaję kilka kropel Mad Doga (podobny do Tabaso), Kormę stosuję samą.
Zarówno Pataks jak i Blue Dragon, to sosy bez chemicznych ulepszaczy.





Ważny jak zwykle jest umiar! Sos dodajemy dla smaku, więc potrawa nie może w nim pływać. W zupełności wystarcza, jeśli oblepia kawałki mięsa.
Do naszego kurczaka dodajemy 1/3 torebki gotowanego ryżu.
Jeśli nie chcemy mieszać go z kurczakiem, możemy polać Maggi, w innym wypadku ładnie przyklei się do mięsa i przejdzie smakiem sosu.

W kwestii śniadań i kolacji kluczowym elementem jest - swoja własna miseczka. Im mniejsza, tym lepsza, ale musimy się najadać tym, co mieści, więc nie może być za mała. Moja na początku diety była pełna po brzegi. Dziś napełniam tylko połowę, jednak zawsze jest to ta sama miseczka (ok, mam 8 identycznych), żebym miała wizualnie kontrolę nad ilością spożywanego pokarmu.





2. Rybka...
Najszybciej i najłatwiej będzie kupić filety Frosty. Nie są glazurowane i nigdy nie trafiłam w nich ości. Nie trzeba ich też rozmrażać.
Wrzucamy zamrożone kostki do naczynia żaroodpornego. Do dwóch łyżek jogurtu naturalnego wyciskamy trochę świeżego czosnku i cebuli. Całość rozsmarowujemy po filetach.
30-40min na 220C bez termoobiegu i gotowe.
W tzw międzyczasie możemy sobie uparować kilka brokułów i kalafiorów.

Jest też opcja dodania sosu dopiero po wyjęciu gotowej ryby z piekarnika.






Moim ulubionym patentem jest dorsz lub mintaj grillowany saute plus sos chilli, a łososia zazwyczaj jem z czosnkiem.

3. Łosoś.
Najlepiej kupić świeżego.
Grillujemy go w piekarniku na tacce w 170-220C, po wyjęciu polewamy sokiem z cytryny.
Możemy dołożyć sobie małą porcję ryżu z maggi albo sosem Worcester.





Rybę spokojnie możemy zjeść na kolację, ale wtedy odradzałabym już dodawanie ryżu.

4. Zupa krem z grzankami.
Brokuły, szpinak, szparagi, co wolicie, miksujemy w blenderze z wodą. Mus wrzucamy do garnka, dodajemy wody do odpowiedniej konsystencji (ja np lubię jak łyżka stoi), do smaku 1- 3 ekologiczne kostki bulionu warzywnego (dostępny w Rossmannie). Trzymamy na gazie do zagotowania, mieszamy, bo krem może się przypalać.
Podajemy z drobno pokruszonymi sucharkami.



5. Pomidorowa w kilka minut.
Gotujemy bulion warzywny (z włoszczyzny plus pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, pietruszka lub po prostu z kostki), dodajemy 1 słoiczek przecieru pomidorowego. Podajemy z gotowanym ryżem.


W obu wypadkach mamy zdrowe, beztłuszczowe i wegetariańskie zupy :)


Kolacja

1. Sałatka z jajkiem i fetą.
Do sałaty ozdobnej (moja ulubiona), wciskamy odrobinę (do smaku) czosnku, sypiemy bazylii, polewamy odrobiną dobrego oleju (np sezamowego). Wkrawamy jedno ugotowane jajko i 1/3 małego opakowania fety.
Możemy dodać ogórka, pomidora... co lubimy.



Na kolację możemy też zjeść ryż z jogurtem, ale wtedy dobrze by było zrobić sobie następnego dnia np omlet, a nie owsiankę, czyli ogólnie rzecz biorąc śniadanie bez węglowodanów.


Raz w tygodniu spokojnie możemy pozwolić sobie na coś tak głupiego jak świeża kajzerka z żółtym serem, albo 1 kawałek pizzy ociekający sosami, czy... kiełbaskę z grilla (tak, wiem, te dwie wielkie kiełbasy wyżej, to była gruba przesada z mojej strony...)


Podwieczorki, drugie śniadania

1. Serek wiejski (wiem, że jest pyszny z dżemem morelowym, ale to nie najlepszy pomysł...)

2. Garść orzechów (dosłownie garść, orzechy są bardzo kaloryczne)


3. Chrupki owocowe i warzywne




I tyle ode mnie :)
Smacznego!



Posh


21 komentarzy:

  1. wiesz że kurczaki są naszpikowane po brzeg hormonami i antybiotykami:(?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wierzyć programom typu "Wiem, co jem", to brojlery są przed ubojem przez dwa tygodnie na karmach oczyszczających w celu wypłukania chemii, którą przyjmują.
      Wiem, że o wiele bezpieczniejsza będzie wołowina, ale nie każdy ją lubi. Pierś z kurczaka jest najbardziej dietetycznym mięsem. Niestety.
      Możemy kupować kurczaki ekologiczne, ale trzeba je wcześniej zamówić i kupić w całości, a ja nie mam pomysłu co zrobić z resztą ptaka, bo zjadam tylko mięso z piersi.

      Usuń
  2. i nie obraź się, ale trochę jak bym czytała bloga anorektyczki.. - głównie przez to ograniczanie sie do jednej miski, pisanie że odrobina drzemu morelowego do serka light to grzech..
    naprawde troche pro ana:p
    ale przepisy super za to !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm oczywiście, że można zjeść dżem z serkiem, ale to jest po prostu mało dietetyczne.

      Ograniczanie się do jednej miski jest wyjęte z kultury Dalekiego Wschodu - cała Japonia i Chiny tak jedzą. Żelazną zasadą u nich jest także brak dokładek. Dołożyć możemy sobie jedynie warzyw.

      Usuń
  3. ja zjadam pół słoika dżemu do owsianki , inaczej byłabym głodna

    OdpowiedzUsuń
  4. jeej,ale sie rozmarzylam....pojechalabym na tradycyjna wies...:)
    Co do diety-nie ukrywam,ze menu wydaje sie byc baaardzo okrojone,ja bym chyba umarla z glodu;/ Ale kazdy ma inne potrzeby.....Moglabys jeszcze podsumowac ile tych kilogramow zlecialo od poczatku stycznia do teraz? Nie jadlas w ogole slodyczy?:O ile czasu trwalo "zmniejszanie zoladka"? Pozdrawiam serdecznie,uwielbiam Twojhego bloga,mam nadzieje na czeste wpisy,bo w przeciwienstwie do 99% "fashion"blogow tu jest naprawde o czym poczytac-miedzy innymi dzieki Tobie siegnelam po ciekawe ksiazki i zainspirowalam sie do porzadkow w szafie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Miło mi, a sprzątanie to mój konik :D
      tutaj pisałam o kurczeniu żołądka do naturalnych rozmiarów

      http://tor-zireael.blogspot.com/2013/05/jak-zrzuciam-8kg-bez-diety-i-zamierzam.html

      słodycze czasem jem, na ogół wybieram czekoladę, ale też nie częściej niż raz w tygodniu, chociaż miewam wpadki, jak każdy :)

      Usuń
  5. super przepisy, kilka na pewno wciele w życie!
    nie znosze stania przy garach, nie mam na to czasu. w dodatku wszelkie przepisy w stylu 20 gramów pomidora, 15 deko płatjów owsianych zalanych 50 ml wody skutecznie mnie zniechęcają DZIĘKI
    a domek na wsi jak z bajki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stanie przy garach nie jest złe gdy się pomyśli ile chorób można dostać od żywności przetworzonej

      Usuń
    2. dlatego złotym środkiem są zdrowe półprodukty i żywność ekologiczna

      Usuń
    3. dokładnie!
      a na dobrą sprawę WSZYTKO nam szkodzi- wdychane powietrze, promienie słoneczne, alkohol, itd
      nie warto popadać w paranoję! CODZIENNE stanie w garach po 3 godziny zabiłyby mnie! wole wykorzystać przepis Pauliny na kurczaka, zjeść obiad w pół godziny i iść do lasu z psami!
      a od czasu do czasu można przyrządzić coś specjalnego:)

      Usuń
  6. post w sam raz dla mnie ... ; )
    inkaastyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulinko, ja miałabym do Ciebie pytanie odnośnie karnacji. Czy ostatnio unikasz słońca? Pamiętam, że kiedy miałaś ciemne włosy Twoja skóra była raczej śniada, myślałam, że naturalnie masz dość ciemną karnację, a na ostatnich zdjęciach jesteś wręcz bladziutka (ale mi się to baaardzo podoba). Dodatkowo żadnych przebarwień, rumienia... Niesamowite! Zdradziłabyś sekret dbania o skórę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Unikam słońca od września 2012, ale szybko się opalam, więc siła rzeczy latem pewnie znów będę ciemniejsza
      Tak na prawdę mam parę jaśniutkich piegów, ale nie widać ich pod makijażem. Poza tym raczej nic specjalnego nie robię. Używam glinek jako maseczek, a one mają działanie lekko wybielające. Białą Anapską, Błękitną Kambryjską i Multani Mati, nie pamiętam jaka to. Bardzo tanie maseczki dostępne w sieci, indyjskie.

      Usuń
  8. Wieś faktycznie jest piękna :). Szczególnie latem, gdy można połazić boso po ogrodzie i położyć się gdzie tylko chcesz - beztroska sielana! No i ten grill wieczorami......Czego chcieć więcej? ;)
    Twoje przepisy są bardzo podobne do moich z taką różnicą, że węglowodany spożywam tylko w postaci warzyw, a zazwyczaj w piątki robię małą rozpustę, tak jak sama pisałaś- by nie zwariować :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. biały ryż z owocowym, kolorowym jogurtem, "zdrowa" zupa pomidorowa z kostki rosołowej i przecieru ze słoika, maggi, kurczaki, Activia, a cały post otagowany jako "posiłki bez chemii". buahahahaha. gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina zaznaczyła, że będą to SZYBKIE POSIŁKI, przygotowane z PROSTYCH produktów, które każda z nas ma w domu!!!
      Przecież w poprzednim poście było napisane, że "dieta" to nic wymyślnego, ani nic konkretnego, tylko inny sposób jedzenia. Po co się czepiasz? To IDEALNY plan dla kobiety, która tak jak Paulina chciałaby zrzucić tylko kilka kg, bez totalnej REWOLUCJI w życiu i lodówce.
      Ja BYŁAM PEWNA, że zaraz odezwą się maniaczki jedzenia 6 posiłków dziennie, słodzenia zielonej herbatki cukrem trzcinowym i jedzenia dorsza na 100 sposobów.
      Nie oburzaj się tym jogurtem, bo autorka bez bicia przyznała się, że nie znosi surowych warzyw i pozwala sobie na pizzę :):):)!
      Jak dla mnie ten jadłospis to strzał w 10! Zamieniam olej rzepakowy na kokosowy, kupiłam dziś płatki i nie mam zamiaru wyrzucić zalegających w domu czekoladek... Dziękuję Paulinko za fajne rady, która można od razu wprowadzić w życie! Bez ogromu czasu, pieniędzy.

      Usuń
    2. ryż paraboiled, basmati lub brązowy - zdrowszych nie ma

      activia - skład: mleko, cukier, suszone śliwki, mleko w proszku odtłuszczone, białka mleka, pektyna (cukier roślinny), żywe kultury bakterii mlekowych

      kostka warzywna ener bio z niemieckim OEKO TEST - sól kamienna, olej palmowy z kontrolowanych biologicznie upraw, ekstrakt drożdżowy, marchew, por, kwiat muszkatołowy, cebula, czosnek, pietruszka i liść selera z kontrolowanych biologicznie upraw

      Przecier pomidorowy - pomidory i sól - żaden nie zawiera konserwantów

      maggi - woda, sól, glutaminiam monosodowy - obniża poziom sodu, choć może zawierać GMO, w małych ilościach absolutnie nieszkodliwy, E635 Rybonukleotydy disodowe - naturalne wzmacniacze smaku, nieszkodliwe w małych ilościach, ocet, glukoza, ekstrakt drożdżowy
      Jeśli komuś przeszkadzają dyskusyjne składniki w Maggi, może sobie taką przyprawę z powodzeniem zrobić samemu

      I gdzie ta chemia anonimku? Chciało się hejtować, ale podstawowej wiedzy w temacie brak... I znowu nie wyszło, oh!

      Usuń
  10. Taki domek mieć... Może już niedługo? :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj kochana, przepiękny domek ! Bardzo miło się Ciebie czyta :)

    Co do przepisów i komentarzy pod Twoimi postami. Z kurczakami masz rację, ale jeśli masz możliwość i dostęp do ekologicznych, jak ja to mówię szczęśliwych kur :) to proponuję wyciąć piersi, udka i resztę zostawiać np na rosołek - gdy masz trochę więcej czasu, żeby go zrobić.
    Myślę, że pomysł na jedzenie z miseczki jest świetny - wcale nie odczytuję tego jak inny anonim, że jest to anorektyczny objaw. Ja mam miseczkę kwadratową, nie jestem w stanie często zjeść całej miski np zupy kremu, bo mnie zapycha... a ja jem dużo.
    Dlatego zachęcam do jedzenia zup, przede wszystkim tych warzywnych i kremów :) też lubię brokułową :)
    Jeśli chodzi o olej kokosowy to ja osobiście nie mam do niego przekonania. Co prawda jest odporny na wysokie temperatury, ale są to najzwyczajniej kwasy nasycone, których nie powinno się spożywać za często, bo nasycone kwasy tłuszczowe mają działanie miażdżycorodne. Myślę, że jak się smaży raz/dwa w tygodniu to odkładanie się tłuszczyku tu i tam, przy zdrowej diecie i przynajmniej 3 x w tygodniu aktywności fizycznej - nie będzie miało miejsca.
    No i jeśli chodzi o te kostki rosołowe, mogą być ekologiczne, mogą mieć certyfikaty eko itp. i tak lepiej robić wywar z warzyw, to nie zajmuje dużo czasu , ani specjalnych przepisów ileż to obrać kilka warzyw i wrzucić. Smak jest o niebo lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pewnie, nawet nie trzeba obierać, do gotowania można spokojnie wrzucić już pokrojoną mieszankę warzywną z mrożonek

      Usuń