sobota, 31 maja 2014

Weekend

Bardzo lubię czuć, że w pełni wykorzystuję swój czas.
Bardzo lubię się też lenić, odpoczywać, relaksować, albo oddawać mało ambitnym pracom domowym.
Bardzo lubię czytać, jednak wówczas mam poczucie, że zawalam wszystko inne. Do książki więc zasiadam po uprzednim przysłowiowym wyczyszczeniu kibla szczoteczką do zębów, kiedy na podłodze nie ma już ani jednego psiego włoska, a połysk zlewozmywaka mówi, że ten właśnie został przywieziony ze sklepu. Z tego powodu nie za wiele ostatnio czytałam, bo i mieszkanie moje dalekie jest od ideału.

 Rozpoczęliśmy okres linienia, a na "dom tymczasowy" przyjechała do mnie Lexi... Lexi śmierdząca jak skunks i wnioskując po obecnym kolorze mojego, niegdyś białego dywanu, nie do końca wykąpana. Lex ma osiem lat i chyba nigdy nie miała domu. Psy w schronisku odgryzły jej ucho, a złe odżywianie sprawiło, że cały brzuszek jest łysy. Kiedyś musiała być ładnym owczarkiem. Dziś jest babcią po przejściach. Bardzo zagubioną i zupełnie nie rozumiejącą idei spacerów. Pracujemy więc nad jej wyglądem i manierami, by mogła mieć na stałe swojego człowieka. Dziś będziemy też pracować nad zapachem...

Wracając do tematu... Odkryłam może Amerykę w konserwie, ale jakiś przypadkowy newsletter, którego nigdy zresztą nie zamawiałam, polecił mi kilka książek, które muszę przeczytać, w formie audiobooków (nawet nie chcę myśleć, skąd wiedzieli, co leży u mnie na półce z napisem "muszę"). Zachęciła mnie myśl, że to przecież "przeczyta się samo" i fakt, że dostawa jest natychmiast po dokonaniu płatności, na moją skrzynkę mailową. Moja trenerka wspominała, że słucha audiobooków w aucie, podróżując i nie wiele mi było trzeba, by wyobrazić sobie tę multizadaniowość - sprzątam i czytam, pracuję i czytam, jadę i czytam, jestem w parku z psami i .. czytam. Czytam nie poświęcając nawet minuty na czytanie! Kliknęłam na próbę i "przeczytałam" jedną z książek w ciągu dnia, kiedy tymczasem moja fizyczna powłoka zajmowała się precyzyjnym sprzątaniem kuchni. Drugiego dnia znów "czytałam" pucując mieszkanie. Trzeciego "czytałam" robiąc obiad i pracując przy komputerze. Z badań wynika, że zapamiętujemy 30% tego, co widzimy i 20% z tego, co słyszymy, 50% z tego co widzimy i słyszymy i aż 90% z tego co robimy. Też uważam, że więcej szczegółów zapamiętuję bacznie obserwując literki na papierze, jednak "czytając" audiobooka... zawsze mogę go sobie powtórzyć, nawet kilka razy i wcale nie muszę mieć na to czasu.
Wysłałam książki M. i ten "czytał" chodząc po górach w Szwajcarii.
Tym oto sposobem "przeczytałam" i wstępnie przerobiłam materiał z trzech pozycji tylko w tym tygodniu. A zostało jeszcze półtora dnia i czwarty audiobook.

Bardzo chciałam się tym z Wami podzielić, choć może nie jest to żadnym odkryciem. Dla mnie jest ogromnym. Nie mam już poczucia, że czas ucieka mi przez palce, a odpoczynek jest czymś złym - lenistwem. Teraz relaks i nauka są możliwe jednocześnie. Mogę poznawać Junga oddając się wielogodzinnemu manicurowi :) Przy robieniu paznokci nawet psychoanaliza może być przyjemna... Przynajmniej taką mam nadzieję, choć Freuda nie trawię.

Zatem w tym tygodniu przeczytane zostały:
Filozofia Kaizen - Mauera
Coaching Tao - Bennewicza
Coaching, czyli restauracja osobowości - również Bennewicza

Do pierwszej i trzeciej pozycji wrócę jeszcze nie raz. Druga jakoś mi nie podeszła, choć ma niewątpliwie kilka wartościowych wątków.





Wracamy więc do tematyki bloga i projektu "moda z dna szafy" ;)
Ot, weekendowo.

Torebka - New Look (ma 3 lata jak nic)
Biała koszula - Pull&Bear (też ze 3 lata)
Rurki - Zara (rok, półtora)
Koturny - Aldo (ok 3 lat)
Naszyjnik - S.Oliver (4 lata)
Kapelusz - H&M Man (2-3 lata)




Weekend - MODNAPOLKA.pl

POSH

26 komentarzy:

  1. Ale jesteś ładna! :)
    http://tested--cosmetics.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja audiobooki odkryłam wyszywając. Zazwyczaj gdy haftowałam oglądałam TV, ale powtarzalnośc programów mnie znudziła. teraz nie odrywam wzroku od haftu, tylko słucham książek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brwi nie dało się wyżej podnieść botoksem? Jeszcze trochę i wejdą pod włosy. Wygladalas kiedyś ładnie,teraz wyglądasz strasznie. Czym więcej kombinujesz i upychasz w twarz wyglądasz karykaturalnie. Nie dziwię się ze facet uciekł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Botox ci nie podniesie brwi tak wysoko, jedynie nici podskórne. Tu wątpię aby było majstrowane przy nich. Niektóre kobiety mają taki układ twarzy. Paula ma wyraźne wysokie kości policzkowe i tak samo brwi. Głupotą jest sugerowanie że ładna dziewczyna musi od razu sobie coś poprawiać.

      Usuń
  4. Tak,tak botoks podniesie brwi. Sama stosuje na czoło,mam lat 39 wiec jest to uzasadnione. Raz dała mi za dużo jednostek,efekt po paru dniach jak u Pauli. Brwi jak klown,przerażona zadzwoniłam do lekarki zaproponowała opuszczenie. Robiła to też botoksem i po paru dniach było ok. Jak się nie znasz to NIE opowiadaj. Paula jest prawie dyche ode mnie młodsza a ląduje w w siebie wszystko co się da. Jej twarzą można straszyć dzieci jak kobieta kot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz to że u ciebie efekt został osiągnięty botoxem jakoś mnie nie dziwi. Ale są dziewczyny o takiej urodzie i nie muszą nic sobie podnosić. Najpierw proszę udowodnij że Paula ma botox potem się wypowiadaj.
      Ja stosuję go na zmarszczkę lwią więc wiem co piszę, często się radzę mojej doktorki. Tak samo kwas a mam tyle lat co Paula. Pewne rzeczy można mimo wieku profilaktycznie stosować i nie ma w tym nic złego. Albo po dużym spadku wagi używać kiedy gęstość skóry jest gorsza. Zastanów się co piszesz i nie osądzaj innych. Ludzie po wypadkach często stosują te środki aby pozbyć się blizn, czy innych trudnych oszpeceń. Nie wiesz co kto ma a wydajesz opinie z góry. Masz 39 lat a jesteś niedojrzała. Osądź najpierw siebie potem innych.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Paula skoncz sie wybielac,wygladasz koszmarnie,oczy ledwo mozesz zamknac,leb spuchniety na maxa zaraz eksploduje. Zgadzam się z anonimem,wygląda jak karykatura samej siebie.

      Usuń


    3. Żal mi was dziewczyny, akurat tak się składa że nie jestem Paulą. Przemawia przez was zawiść. Szkoda nawet odpisywać i się zniżać do waszego niskiego poziomu.









      Usuń
    4. Dale Carnegie, uznany psycholog i filozof powiedział kiedyś:

      "Złośliwa krytyka jest często ukrytym komplementem.
      Pamiętaj, że nie kopie się tylko zdechłego psa."

      Myślę, że powinnyście olać tzw "ciepłym moczem" komentarze trolla.
      Bo to jeden i ten sam troll od zawsze, a dopóki jest karmiony, będzie siedział u koryta.

      Usuń
  5. Witaj, jesteś chyba jedyną blogerką, do której zaglądam regularnie i której postów wyczekuje. Jak wpadłam tu pierwszy raz, bez czytania postów a jedynie oceniając Twój wygląd, to zdanie miałam niefajne. Natomiast czytając Ciebie, znając trochę Twojej historii (via wizaż) wyłania się obraz silnej, sympatycznej kobiety. Chętnie miałabym Cię w gronie swoich znajomych:) Dodatkowo zazdroszczę (w pozytywnym sensie) ciuchów i tego jak na Tobie leżą. Masz świetny styl, który staram się nawet czasem odgapić, ale ja w niczym nie wyglądam tak dobrze! :)) trzymaj się ciepło i nie poddawaj i pisz częściej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Deja Vu, bo jestem pewna, że Ci odpisywałam już dawno temu. Może na Twoim blogu? Cholera... chyba jednak jestem zapracowana. Myślę, że taka laska jak Ty nie ma czego zazdrościć - bladolicy rudzielec to egzotyka :) Do tego kojarzysz mi się z ładniejszą wersją Bridget Jones. Tak jakoś :)

      Usuń
    2. Mozliwe ze odpisywalas, bo Cię sledzę od dawna i pewnie juz nie raz się odważyłam napisać:)Bridget Jones mowisz? ciekawe czemu:) ale lubie ją, to moze byc:)

      Usuń
  6. Jesteś naprawdę bardzo interesującą osobą. Twój styl do mnie nie przemawia, ale już to co piszesz jak najbardziej. Regularnie zaglądam i wyczekuję life stylowych wpisów. Poza tym, jak i Ty, kocham zwierzęta wiec i tutaj masz ogromnego plusa. Uważam Cię, za bardzo ciekawą osobę, która ma własną opinie i ciekawe spostrzeżenia na wiele tematów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zestaw bardzo fajny, ale moim zdaniem lepiej i naturalniej byłoby z płaskimi butami, może jakieś fajne trampki... Te wielkie koturny moim zdaniem nie są ładne. Co do brwi myślę, że Paula je po prostu mocno maluje, moim zdaniem za mocno. Lepiej wyglądałoby troszkę delikatniej, szczególnie nasady, spróbuj, będzie lepiej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. czepiacie się tych brwi. botoks nie botoks jaka to różnica? zmienia to coś jeśli chodzi o to kim Paula jest? zmienia to coś jeśli chodzi o jej zestawy ubraniowe? swoją drogą, ja mam z natury podniesione wysoko brwi, prawie jak Paula, tzw. zdziwione i zapewniam, że koło botoksu nawet nie stałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak czytam powyższe komentarze to aż mi przykro. Nie przejmuj się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hello :) zachęciłaś mnie do audiobooków, coś poszukam :D
    brwi faktycznie wyglądają niefajnie... ale ludzie są strasznie zawistni i aż chce się powiedzieć: nie przejmuj się :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Paula wogóle nie odpowiada na komentarze, bez sensu taki jednostronny monolog bez żadnego dialogu czy kontaktu. Na ani jedno pytanie ani komentarz nie odpowiedziała ani tu ani we wcześniejszych postach, szkoda.
    Co do zestawu to bardzo ładny ale nie wiem po co i do kogo to pisze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda trochę , ale to jest doprawdy irytujące

      Usuń
    2. Zero odpowiedzi ze strony autorki. Co to za blog, tylko post i zero reakcji na komentarze, takie to zadufane troche. Ja juz nie wchodze tu :/

      Usuń
  12. Dokładnie! A więc do widzenia, ja stąd znikam.

    OdpowiedzUsuń
  13. no coś w tym jest, też bym wolała, żeby Paula włączyła się w komentowanie komentarzy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Patrząc na twoje zestawy, utwierdzam się w przekonaniu że nawet w worku po ziemniakach (niczym Marilyn Monroe ) wyglądałabyś pięknie. Zawsze przed wyjściem za bardzo kombinuję, a okazuje się że można prościej się ubrać, a efekt jest piorunujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :*
      Też mam zazwyczaj wyjściowy stres i nie wiem w co się ubrać, dlatego często układam sobie w głowie kilka zestawów i wychodząc zakładam już "gotowca" :)
      Jakiś czas temu przyjechał do mnie niespodziewanie znajomy i chciał wyciągnąć na obiad. Latałam jak głupia po mieszkaniu przebierając się trzy razy i koniec końców wyszłam w t-shircie, jeansach i trampkach, łapiąc po drodze jakiś zapewne średnio pasujący naszyjnik :)

      Usuń