piątek, 26 grudnia 2014

Jak oszczędzać pieniądze? Manifest. Moja wojna z konsumpcjonizmem



Mój Dziadzia Maksiunio leży słabiutki w klinice, więc siłą rzeczy muszę czymś się zająć...



Ten wpis planowałam od przedwczoraj, kiedy to zrobiłam podsumowanie skrupulatnie spisywanych wydatków za obecny miesiąc i doszłam do kilku zaskakujących wniosków.
Zacznijmy jednak od początku. Wielokrotnie próbowałam spisywać wydatki, bo masa osób mi to polecała. Jednak zazwyczaj po tygodniu się gubiłam, przerywałam, nudziło mnie to.

Nie ukrywam, że zainspirował mnie ten blog : http://jakoszczedzacpieniadze.pl/
Nie do końca zgadzam się z jego autorem, by szukać sklepów, w których jogurcik jest o złotówkę tańszy (no chyba, że kupujesz tych jogurtów 40 miesięcznie, wtedy ma to sens), jednak sam zapis wydatków miesięcznych jest genialną sprawą.

Zanim Was zanudzę, powiem tylko, że dzięki temu eksperymentowi odkryłam, iż miesięcznie przecieka mi przez palce ponad 260zł, czyli połowa mojej raty kredytowej. 
Interesujące, prawda? Mieć, a nie mieć.

Mam co prawda zapisy dopiero z jednego miesiąca, jednak już widzę masę błędów w efektywnym gospodarowaniu pieniędzmi.
Swoją listę, prowadzoną manualnie w zeszyciku, podzieliłam na rubryki:
jedzenie
chemia
kosmetyki
Maks+kot
apteka
ubrania
dom
palenie
opłaty
inne
i na końcu dochód.

Spisuję wszystko zaokrąglając kwoty do końcówki 50 groszy. Niewątpliwie pomaga mi w tym płacenie głównie kartą, bo ściągawkę ogólnych wydatków mam w historii na koncie. To jednak nie wystarcza, więc ze sklepu zawsze zabieram ze sobą paragony. Listę aktualizuję codziennie, by nie narobić sobie zaległości, które prowadzą na ogól do porzucenia projektu w cholerę.
Na koniec miesiąca staram się wszystko ładnie przepisać, przyjrzeć kwotom i podsumować. Np. pizza x3 90zł itd. Zbędne wydatki podkreślam. Jeśli coś kupiłam w promocji, też to zaznaczam: Collagen x 5 -30% 128zł. W ten sposób już widzę, co ze swoich stałych wydatków zakupiłam z maksymalną efektywnością wykorzystania pieniędzy, a gdzie, niewątpliwie, utopiłam gotówkę.

I tak w sekcji jedzenie pojawiła się pizza zamówiona z nieznanej restauracji - na grubym cieście, jakiego nie znoszę i z pomylonymi składnikami. 33zł - zjadł ją kot. Pół kilo szynki, która leży nie ruszona w lodówce od miesiąca - 24zł. Paskudna woda smakowa kupiona na mieście, bo chciało mi się pić - 5zł, wylana do zlewu.
I tak robi się nam 62zł wyrzucone do śmieci, czyli dwa bilety do kina, popcorn i cola. No ja bym wolała jednak iść do kina...

W sekcji palenie (tak, paskudny nałóg), jest jeszcze lepiej...
Odkąd poznałam kuzyna mojego ex, który palił tytoń, a nie kupne papierosy, przerzuciłam się na skręty. Nie ma porównania z jakością zwykłych "fajek". Te ostatnie cuchną i smakują jak palona dętka, a tytonie są smakowe, zapachowe... do wyboru do koloru. Nie mówiąc już o tym, że możemy sobie wybrać, czy wolimy ciemny Kentucky, czy jasny Virginia, a może jasny słodki - Burley. Najlepszy tytoń i nonszalanckie skręty wychodzi o wiele taniej niż budżetowe papierosy, a na co, jak na co, ale na nałóg nie mam ochoty wydawać majątku. Do skrętów, wiadomo, trzeba dokupić filtry i bletki (bibułki). I tu zaczyna się robić ciekawie...
Bletki OCB lub Mascotte kosztują w sklepie (w długiej wersji) 3,50 za opakowanie. Bletki innych, mniej znanych marek potrafią być po 1,70-2zł, a OCB kupowane w internecie po 2,20. Filtry OCB w takim InMedio kosztują prawie 6zł, w trafice 4,50. Identyczne i pewnie robione w tej samej fabryce filtry polskich marek - 1,50 za paczkę. Powiedzmy, że mamy zatem 1,30zł na paczce bletek i 3zł na paczce filtrów, co miesięcznie daje dodatkowe 50zł w kieszeni, a jedyne, co musimy zrobić, to zamówić zapas na cały miesiąc przez internet... Tak, 50zł wliczając w to nawet koszty wysyłki.

Kosmetyki - tu, jako prawdziwa minimalistka nie mam prawie nic, a moja skóra jest zachwycona.
Zakochana od dawna w Rossmanowej, wegańskiej, ekologicznej, certyfikowanej marce Alterra, regularnie kupuję w zasadzie tylko ich produkty. Niby mogłabym szukać, testować... Tylko po co, jeśli znalazłam swoje ideały.
Regularne zakupy, to zatem:
Żel pod prysznic Alterra
Szampon Alterra
Maska do włosów Alterra
Chusteczki do demakijażu Alterra
Raz na jakiś czas kupuję ich krem nawilżający na noc i mieszam go z kwasem hialuronowym, kolagenem i komórkami macierzystymi z Bingo Spa.
Olej kokosowy, którego używam jako balsamu, ale dość rzadko, bo odkąd mam ekologiczne produkty, już go nie potrzebuję, nabywam zazwyczaj na targach Natura Food, gdzie jest tańszy niż w regularnej sprzedaży.
Czasem też mam ochotę na sól z morza martwego, również z Bingo Spa. Błota używałam przez kilka miesięcy, ale kąpiel w brązowej kałuży jakoś mnie nie przekonuje...

Wracamy zatem do wydatków. Jako, że przelewam kosmetyki do ładnych, szklanych pojemniczków, a żel i szampon mają ten sam kolor i konsystencję, na ogół je myliłam. Wpadłam więc jakiś czas temu na pomysł, by kupować po prostu szampon z kofeiną. Pojemność 200ml, cena 9,50zł. Zużywałam ich miesięcznie ze cztery, pięć opakowań, czyli równowartość ok 48zł. Cały wic polega jednak na tym, że Rossmann marki własne wystawia regularnie raz w miesiącu w 40% promocji. Zatem zamiast 9,50 mamy 5,90. Zamiast 48zł mamy 30zł za 1000ml. Jeśli jednak wrócę do dwóch butelek na półce, koszta jeszcze bardziej się obniżą, bo żel pod prysznic w regularnej sprzedaży kosztuje 5,50zł za 250ml. W promocji chyba 3,90zł. Zatem kupujemy trzy szampony w promocji za ok 18zł i dwa żele pod prysznic w promocji za ok 8zł. Razem 26zł zamiast 48zł. Jedyne, co musimy zrobić, to raz w tygodniu sprawdzić sklep internetowy Rossnetu i pójść do sklepu w tygodniu promocji.
Keratyna Bingo Spa, którą mieszam z maską Alterry kosztuje od 58 do 80zł, w zależności od promocji, która jest w firmowym sklepie internetowym średnio raz na dwa miesiące.
Na kosmetykach mamy zatem w kieszeni 44zł.

Jeśli chodzi o domową chemię, to zawsze kupuję ręczniki papierowe z serii XXL. Nie wiedzieć czemu, ich cena w zależności od marki waha się od 8 do 20zł. Różnicy w jakości nie zauważyłam. Zaoszczędzić możemy również na płynie do mycia szyb, kafelków, luster (ja nim myję wszystko). Taki spray kosztuje ok 7zł za mniej więcej 500ml. Jeśli nie przeszkadza nam zapach octu, możemy kupić ekologiczny W5 w... Lidlu :) Litrowa butelka kosztuje bodajże 5zł, a po rozcieńczeniu 1 do 3 z wodą, wychodzą nam 3 butelki "sprayu", po 1,60zł każda. Jest to na tyle znikoma oszczędność, że ja wróciłam do płynów alkoholowych z marketu, ale kiedy miałam w domu non stop sikające psy, zużywałam płyny w ilościach hurtowych i jechałam na właśnie W5. Prawdopodobnie tak samo zadziała zwykły ocet, a półlitrowa butelka kosztuje pewnie złotówkę. Zapach nie jest piękny, ale to o wiele zdrowsza opcja. Największe stężenie zanieczyszczeń jest nie na dworze, ale... w naszych mieszkaniach! To samo z paskudztwami do czyszczenia kamienia z armatury, czy czajnika. Kiedy widzę potrzebę, idę do osiedlowego spożywczaka, kupuję dwie saszetki kwasku cytrynowego, po 1zł każda. Jedną wsypuję do czajnika i gotuję wodę. Drugą mieszam w niewielkiej ilości ciepłej wody w miseczce. Zmywak do naczyń, rękawiczki, 5 minut roboty i gotowe. Żadnych zbędnych butelek w szafce pod zlewem. Tu musicie sami przyjrzeć się swoim wydatkom, bo ja od dawna jadę na najtańszych Eko metodach.

O ubraniach pisałam w poprzednim poście. Wszystko, co nabyłam, było zakupione na kody rabatowe, w Mangooutlecie, czy promocji typu Black Friday. Wszystko ponadczasowe i opierające się chwilowym trendom.

Rubryka dom zazwyczaj jest pusta, chyba, że akurat zmieniamy wystrój - meble, poduszki, dokupujemy pościeli itp.

Maks i apteka... Akurat tak się składa, że oboje przyjmujemy stałe leki. Maksiol na brzuszek i stawy. I tak np jego witamina B1 bez recepty jest dostępna tylko w 3mg tabletkach, więc listek za 4zł wystarcza mu na 3 dni. Miesięcznie jest to 40zł. Ta sama B1 w dawce 25mg, czyli wersja na receptę jest również w cenie 4zł za listek, jednak wystarcza nam na cały miesiąc. 36zł na witaminie, jeśli tylko pójdziemy po receptę do lekarza. Sama biorę leki, pod które mam prawo dostać podkładkę od specjalisty, uprawniającą mnie do recepty odpłatnej tylko za 30%. Wówczas receptę ze zniżką może już wypisywać lekarz pierwszego kontaktu. Tak z 80zł miesięcznie robi się 24zł. Zawsze warto tez prosić lekarza o przepisywanie najtańszych odpowiedników danego leku.
Innymi słowy ja i Maks możemy oszczędzić 92zł/mc na lekach.

Opłaty... Tutaj warto przyjrzeć się naszym abonamentom TV/Internet/Telefon. Nie będę Wam radzić brania prysznica zamiast kąpieli, bo NIE CHODZI MI O OBNIŻENIE JAKOŚCI ŻYCIA, ALE O POZBYCIE SIĘ ABSOLUTNIE ZBĘDNYCH WYDATKÓW.
Ja na przykład zmieniłam wraz z końcem umowy operatora i mam o 15zł niższe rachunki za telefon przy dokładnie takich samych warunkach.
TOYA w pakiecie TV/Internet daje jakieś dodatkowe usługi, które mamy pierwszy miesiąc za darmo, a później... musimy iść osobiście do biura abonenta, by je odłączyć. Wiedzą, co robią, bo komu będzie się chciało iść obniżyć ten rachunek o 10-12zł w skali miesiąca.
Sama mam 90 kanałów plus dodatkowo pełny pakiet HBO wraz ich VOD, czyli HBO GO i HBO OD. Umowę mam od kwietnia, na rok... Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się skorzystać z innego kanału tv niż HBO, za które płacę osobny abonament. W marcu zamierzam przejść na najniższy z możliwych abonamentów tv tylko po to, by mieć możliwość korzystania z vodów HBO. To o kolejne 20zł/mc mniej.  A może pewnego dnia w ogóle zrezygnuję z telewizji? Tyle jest portali z filmami i serialami online.
Oszczędności miesięczne od marca 2015 w stosunku do września 2014 na abonamentach tv/tel/internet - 45zł.

W sekcji inne powinno znaleźć się jak najmniej pozycji - benzyna, taksówki, prezenty urodzinowe dla bliskich, książki.
A co do płyt CD - od dość dawna ich nie kupuję. Sprzedałam te, które miałam. Zamiast tego, ponieważ muzycznie nigdy "nie mam się w co ubrać", przerzuciłam się na składanki, które podpowiada mi Youtube... Dzięki temu codziennie odkrywam jakiś nowy, fajny kawałek, a AdBlock załatwia sprawę zachęcania mnie do kupna najnowszych Pampersów przed każdym utworem.


Nie zachęcam Was do stania się "skrobidupkami", odkładania każdego grosza w skarpetę, jeżdżenia po 2gr tańsze masło na drugi koniec miasta. Ani do cerowania skarpet, bo godzina Twojej pracy, którą poświęcisz na łatanie dziur kosztuje o wiele więcej niż nowe skarpetki. Nie zachęcam do zamiany auta na jazdę tramwajem, a skórzanej torebki na "skórzaną"foliówkę z bazaru.

Nie, nie i jeszcze raz nie! Zachęcam jedynie do sprawdzenia, jak bardzo dajemy się "robić" koncernom, reklamom, telemarketerom i telewizji... konsumpcjonizmowi jako takiemu.



Czy zazwyczaj myśleliście tak, jak ja? Oj tam, no dobra, oszczędzę te 20zł miesięcznie na abonamencie, czy kosmetykach... 20zł mnie nie zbawi! To tylko 20zł, co za różnica, czy mam, czy nie.
Dopiero ten bilans uświadomił mnie jak bardzo się myliłam. Bo to nie jest jedno dwadzieścia złotych... To jest tylko mniej więcej 250-260zł... ale to tak, jakby Święty Mikołaj zaczął płacić mi połowę kredytu. I pokażcie mi kogoś, kto nie schyli się po taką sumę leżącą bezpańsko na chodniku.



Nie wyglądajmy tak:





PAULINA

25 komentarzy:

  1. A ile wydajesz na botoks,kwasy i inne wypełniacze? Pytam serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Botoks? No co Ty... Toż to sama natura! ;-P Nawet makijażu nie robi- ani grosza na tego typu kosmetyki nie wydaje.
      A jaki kredyt dostałaś nie mając stałego dochodu, "chwilówkę"?

      Usuń
    2. Ta "chwilowka" to bardzo popularna profesja ,ostatnio modna wśród polskich celebrytek i Dubaj się nazywa. Tu niekoniecznie musi być Dubaj ale coś w tym rodzaju.

      Usuń
    3. Ależ zawiśc! Paulino jestem pod wrażeniem Twojego postu i ogólnie Twojej osoby...Jesteś piękna jak laleczka, a sama wyremontowałaś i kupiłaś mieszkanie, zajmujesz się zwierzętami, tak rozsądnie planujesz domowy budżet...
      Nie odbierz tego źle , ale bez problemu mogłabyś miec bogatego faceta (nie wiem czy miliardera, ale pewno nie jeden multimilioner czeka w kolejce:P) i spędzac czas między SPA a zakupami w Paryżu...Ale Twoje posty są takie optymistyczne! Bez problemu mogłabyś byś prowadzic szkolenia motywacyjne!!!!!!!!!!!!!!! JA JESTEM PIERWSZA W KOLEJCE

      Usuń
  2. Od dawna prowadzę zeszyt wydatków, też mam podobnie podzielone rubryki. Już dawno zauważyłam, że odkąd zaczęłam zapisywać nawet najmniejsze wydatki, mam więcej pieniędzy, właściwie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mam coraz więcej oszczędności. Skończyły się problemy finansowe, na wszystko mogę sobie pozwolić, ale jednocześnie nie potrzebuję już zbyt wiele. Zakupy są przemyślane, raczej towary z wyższej półki, na zasadzie - mniej, ale lepsze jakościowo. Z czystym sumieniem zapewniam- zapisywanie wydatków, prowadzi do komfortu finansowego. Buba

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałem wpis i zachęcam do rezygnacji z TV i palenia - wyjdzie nie tylko taniej, ale i zdrowiej.

    Ja z żona wydajemy 2000 zł miesięcznie na wydatki bieżące w Warszawie i żyjemy bez dużych wyrzeczeń, więc da się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś napisałaś podobny post, to było baaardzo dawno temu, ale zmienił on mój tok myślenia- od tego czasu zaczęłam odgruzowywać moje "ja" spod całego tego konsumpcjonizmu. Powiem szczerze, że lepiej się żyje, skóra zdrowsza ;) , oszczędności na koncie są i powoli przestaję się czuć jak taka owieczka idąca tam gdzie jej powiedzą, zaczynam sama myśleć co, dlaczego i jak i opieram się wszechobecnej głupocie i bezmyślnemu wydawaniu pieniędzy oraz traceniu życia w galeriach handlowych.
    Dziękuję :) i czekam na więcej postów, ponieważ jesteś niesamowicie inspirującą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Trzymam kciuki za Maksia :)

      Usuń
  5. Kurcze u mnie też znalazłoby się kilka rzeczy na które bezsensownie wydałam pieniądze. Pomysł z zapisywaniem wydatków w zeszycie - na plus, sama postanawiam tak zrobić. http://kasjaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama prowadzę swój domowy budżet i dzięki temu zbędne wydatki ograniczyłam do minimum. Bilans u mnie był ten sam :ok 200-250 zł wydane na niepotrzebne rzeczy, najczęściej zachcianki . Teraz dwa, a nawet trzy razy zastanowię się zanim sięgnę po portfel. I chyba o to chodzi, żeby myśleć zanim się coś kupi, zanim powiesz MUSZE TO MIEĆ .

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boże! Jesteś taka mądra!

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Paulinko ! Czytam Twojego bloga już grubo ponad rok czasu i cały czas z niecierpliwością czekam na Twoje nowe wpisy, które zawsze mnie inspirują! Szczególnie od kiedy na blogu zrobiłaś wielki remament pod nazwą : minimalizm :) Życzę szczęśliwego Nowego Roku oraz częstszych wpisów, bo masz stałych czytelników, którzy chętnie korzystają z Twoich rad. Pozdrawiam, Patrycja;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry, rozbudowany wpis! Ja również poleciłbym rzucenie palenia oraz całkowitą rezygnację z TV. Można również odpuścić słodycze i cukier w kawie/herbacie.
    Piszesz, że posprzedawałaś płyty z muzyką - też muszę się do tego zabrać, bo mam ich około 100 sztuk. Szkoda tylko ich trochę, bo to było hobby moje jakiś czas temu. Minimalizm jednak zweryfikował, że akurat z tego hobby mogę zrezygnować, bo płyt nie kupuję już pewnie z półtora roku.
    Jak najwięcej minimalistycznych sukcesów życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak mnie zaintrygowałaś swoimi wpisami, że wczoraj wywaliłam całą zawartość szafy i pozbyłam się niepotrzebnych szmatek! Przy okazji czyniąc w niej porządek...wreszcie!
    Odnośnie zakupów odzieżowych także kupuję klasyczne rzeczy właśnie w mangooutlet czy innych, korzystając jeszcze z dodatkowych zniżek. Gorzej się sprawa ma z butami...Daleko mi jeszcze żeby przejść do minimalizmu jako takiego, ale staram się bardzo ograniczać wydatki. Niestety widzę po swoich zakupach kosmetycznych, że kupuję dodatkowe zapychacze półek, tak jakby w drogerii mój mózg nagle wyparowywał... Podziwiam Cię za Twoją silną wolę by się ograniczyć do jednego szamponu czy też oleju jako balsamu do ciała. Ja w swojej szafce znalazłam 5 zbędnych szamponów do włosów ...tak, wiem porażka.
    Teraz mam cel: zużyć i mieć tylko jeden sprawdzony. Tą zasadę wprowadziłam natychmiast, dotyczyć będzie pozostałych kupowanych produktów (4 odżywka do włosów, czy żel pod prysznic). Wierzę że dam radę a tym samym zaoszczędzę pieniądze na długo odwlekany kurs.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ps chciałam dodać jeszcze że wyłamałaś się z tego nurtu kupowania aż do przesady (jak inne blogerki: 150 para butów: w groszki, gwiazdki, paski bo jest sezon i trzeba mieć i trzeba się pokazać) za co jeszcze bardziej Cię podziwiam. Widać że przeszłaś sporą przemianę wewnętrzną, sama do wszystkiego doszłaś. Mam na myśli twoje wnioski na gospodarowanie finansami, życie, naukę, zdrowie, urodę.
    Sama się utrzymujesz i potrafisz tak rozsądnie gospodarować pieniędzmi że masz: piękne mieszkanie, ubrania, cudowne zwierzaki (przesyłam dużo zdrówka & miłości dla Maksia :* ! ) studiujesz czyli nadal rozwijasz się intelektualnie. Inwestujesz nie tylko w siebie (wygląd zewnętrzny) ale w swoją pasję i zainteresowania, umysł. Bardzo mi imponujesz.

    Ps.2. Z tym zapisywaniem wydatków wszelakich mnie zabiłaś! Serio, niby taki banał ale....od teraz wszystko notuję.

    Buziaki! Aga

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pytanie, pisałaś, ze juz nie zajmujesz się modelingiem, jeśli mozna wiedzieć, czym zajmujesz się w tej chwili w ramach zarabiania na życie?

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też nie potrafię dobrze spisywać wydatków, muszę kiedyś nad tym usiąść i pomyślęc (odgapić) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kupiłam kiedyś te szampony alterry i maskę na włosy (całą dostępną serię w rossmannie). Po umyciu nie mogłam włosów doczesać, zamieniły się w suchą słomę. W dotyku taką lepką. Mając włosy nie farbowane, nie zniszczone te szampony mi je wysuszyły i nabawiłam się cięzkiego do wyleczenia łupieżu.Choćbym nie wiem jak chciała iść przez życie z tą powyższą ideologią i kupować produkty eco, bio i tym podobne; mi one nie służą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam siano jak jasna cholera przez dobre 2-3 miesiące. Efekt odstawienia wszystkich obklejaczy włosów jak np silikony. Później już to, co zrosło bez chemii było lśniące i zdrowe. Teoretycznie nie ma tam w składzie nic, co mogłoby wysuszać, ale jak widac każda z nas jest inna.

      Usuń
    2. Paulina ma 100% racji...Po odstawieniu silikonów, parabenów i innych chemicznych "cudów" widzimy PRAWDZIWY stan naszych włosów i niestety najczęściej jest to żałosny obraz. Wadą pielęgnacji eko jest to, że potrzeba czasu aby zadziałała. Silikon obklei włos od razu i możemy miec wrażenie, że naprawia, bo włosy sa gładkie i lśniące, niestety tak nie jest.

      Usuń
    3. Dziewczyny czyli co radzicie? przemóc się i zboleć jakoś tą sznurkowatość włosów ale próbować dalej?
      Po sls'ach mam strasznie wysuszoną skórę głowy ( łupież ) :/

      Usuń
  15. Jak chcesz być taka oszcze∂na to won z fajkami!!! Nie ma co się wybielać i pouczać innych... zas zacząć od SIEBIE.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojjjj....ból dupy widzę i brak konstruktywnej krytyki wobec sobie, nie ma t jak usunąć posty odnośnie appla wobec braku jakiegokolwiek argumentu :) brawo - litościwy poklask! Oj niunia musisz jeszcze pomyśłec nad swoimi wywodami... niby ma być tak super motywująco a wychodzisz na ignorantkę i prostaczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie karmi się trolla, ale pomyliłaś wątki w swej wielkiej mądrości... nic nie usuwałam :)

      Usuń
  17. Ciekawy tekst. Fajnie by było,gdyby wszystkie kwoty i oszczędności były w jednej tabeli - łatwiej byłoby ocenić ile zostanie w kieszeni pieniędzy. Oszczędzanie pieniędzy wcale nie jest taką prostą sprawą gdy w społeczeństwie panuje przekonanie ze małymi kwotami nie warto sobie zawracać głowy. A to przecież z małych kwot składają się duże oszczędności.

    OdpowiedzUsuń