czwartek, 25 grudnia 2014

Projekt "Szafa" minimalistki

Przygodę z minimalizmem zaczynamy zazwyczaj od książek i zazdrości, że u znajomych to taka przestrzeń i świetnie się u nich odpoczywa, a u nas jakoś tak nabzdziulone... Że jak trzeba wytrzeć kurze, to szybko znajdujemy coś innego do roboty, bo tyle tego wszystkiego.

No i szafy... nie mam się w co ubrać i nie mam gdzie schować. Poza tym jest tak napchane, że w sumie nie wiem, co mam. Ja ostatnio znalazłam świetne, czarne sandałki... Podobne zamierzałam na lato kupić.

Zaczynamy więc sortować, przeglądać, porządkować i wyrzucać, wydawać, wystawiać przed dom, przed osiedlowy śmietnik... I jeszcze raz wyrzucać. Jednym, tym odważniejszym, zajmuje to kilka miesięcy, innym nawet kilka lat. Szafy - pomieszczenie po pomieszczeniu, durnostojki na komodach i parapetach, a później strychy i piwnice. A jaką dziką radość niesie owo wyrzucanie! Uwalniamy się w końcu od wyrzutów sumienia w postaci "kupiłam pięć lat temu, było drogie, ale to były fatalnie wydane pieniądze". Wywalamy, nie ma, zapominamy. Im mniej mamy, tym więcej rzeczy używamy, bo w końcu nic nie leży na dnie i wszystko jest pod ręką - tak samo moje zapomniane, czarne sandałki, jak Twój blender do zup i koktajli.
Wywalamy teczkę z kartonami, bo nie rysujemy od ukończenia studiów... Notabene znienawidziliśmy ów rysunek na tychże studiach. Wyrzucamy książki, do których nigdy nie wrócimy.

Wyrzucamy wszystko, czego nie odkupilibyśmy sobie po spłonięciu domu, czy nie kupilibyśmy, gdybyśmy teraz właśnie mieli to nabyć. Zapłaciłabyś znów za ten żakiet 199zł? Kupiłabyś go teraz? Zabrałabyś go ze sobą, gdybyś musiała wyjechać na pół roku do pracy do innego kraju?

Nie? No to już wiesz, co z nim zrobić - sprzedać na Allegro, oddać biedniejszym, oddać na psie bazarki, a może po prostu położyć koło śmietnika i zrobić tym samym prezent komuś nieznajomemu. Nie oszukujmy się, nigdy nie odzyskasz już tych 199zł, ale błędy są nam potrzebne. Bez nich nie bylibyśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. De facto - nie byłoby nas!


By nie pozostać przy teorii, chciałabym pokazać Wam efekty mojego projektu "Szafa", który zaczęłam miesiąc temu. Z dwóch szaf o łącznej długości 180cm i trzech koszy z sezonowymi ubraniami przeszłam do jednej szafy 117cm i jednego kosza z rzeczami wystawionymi na Allegro.

Mam wrażenie, że moje mieszkanie zyskało dodatkowe pięć metrów podłogi :)
W nowej szafie jest miejsce na żelazko, pościel, ręczniki, dodatkową poduszkę, deskę do prasowania i koc. Mieści wszystkie moje ubrania - na wszystkie sezony.




Spójrz teraz na pierwsze zdjęcie... na mnie, na pierwsze zdjęcie... Nie, nie siedzę na koniu, ale... nie kupuj mebli w Jysku ;)




PAULINA


15 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba ta zmiana! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. WoW! Jak to uczyniłaś?! serio się tu wszystko mieści?! zimowe rzeczy także (łącznie z kurtkami etc) ?
    Chyba Cię zaproszę do siebie na takie porządkowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Paula czyli jak nie noszę czegoś od jakiegoś roku / półtora to powinnam się pozbyć?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pokaż otwartą, bo nie wierzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też czeka taka selekcja. Dojrzałam do tej decyzji zastanawiając się co ubrać na wigilię. Szafy pękają w szwach a ja jednego fajnego zestawu nie mogłam sklecić :/ pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Z nieba spadłas z tym postem, wczoraj nudziło mi się i zaczęłam ponownie wywalać niepotrzebne rzeczy. Przydaje mi się to pytanie "Czy kupiłabym to ponownie, gdybym to straciła w pożarze?" :)
    Tak sobie pomyślałam... nie miałabyś ochoty pokazać nam jakie ciuszki teraz Ci zostały, jakieś zestawy z nich, jak wykorzystać kilka razy tą samą rzecz i tak dalej? Oczywiście jeśli będziesz miała czas :)
    Ps. śliczne lustro masz, mam identyczne, ale złote, jednak srebrne jest o wiele ładniejsze
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. No i super ! Moja szafa też czeka na takie porządki ale coś nie mogę się za to zabrać.
    Obserwuję i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nieustannie wyrzucam już od prawie dwóch lat. Stosuje jedną zasadę, jeśli to dobro komplementarne, jeśli nie jest idealne ale MUSI być zestawione z paskiem, naszyjnikiem, żakietem to wyrzucam. Teraz z czasem przyszło dbanie o JAKOŚĆ i UNIWERSALNOŚĆ. Minimalizm to droga, tak jak nasze życie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana gdzie kupiłaś to piękne lustro ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lustro jest z jyska, też takie mam i jest super

      Usuń
  10. Jaką poleciłabyś literaturę dot.zagadnienia minimalizmu w życiu /mieszkaniu itp ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Minimalizm po polsku" - Anna Mularczyk-Meyer,
      "Sztuka minimalizmu" - Dominique Loreau ,
      "Lekcje Madame Chic" - Scott Jennifer L.

      Usuń
  11. Nie kupuję mebli w Jysk i dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny blog Paulinko - pouczający, a tematyka jak najbardziej moja. Od 2-3 lat walczę z konsumpcjonizmem (nadmiernym) i powolutku wprowadzam minimalizm. Droga nie jest łatwa, ale satysfakcja jest ogromna z każdego sukcesu. Daje mi to ogromnie dużo radości i przestrzeni w swoim życiu i wokół mnie.
    Sama również prowadzę bloga o podobnej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  13. dałaś mi kopa :)

    OdpowiedzUsuń