sobota, 3 stycznia 2015

Materializm i minimalizm, a luksus



Ostatnio przyglądałam się tu i ówdzie dyskusjom i wpisom na blogach tematycznych.

Minimalizm jako taki ma na celu uwolnienie nas od przymusu posiadania, czy też pożądania i  kolekcjonowania - wiedzy, dyplomów, ubrań, sprzętów, tytułów, dzieł sztuki, kochanków, podróży.
Taka jest mniej więcej jego bardzo uogólniona definicja. Z pominięciem rozwoju duchowego oraz prostego, szczęśliwego i świadomego życia.

Co do tego drugiego, osoby nazywające siebie minimalistami mają jednoznaczne zdanie. W pierwszym - dzielą się na kilka grup. Są ci skrajni, których cały dobytek mieści się w niewielkim plecaku, ci, którzy hołdują znanym markom i nadmieniają dość często, że minimalizm oznacza luksus. I tak zwana "cała reszta" ;)

Pierwszą grupę podziwiam i jednocześnie pytam siebie "jak można tak żyć"? Druga za to bardzo mnie zastanawia. Tak, ekologia, wegetarianizm, minimalizm - to jest teraz modne. Cieszy mnie to, ale jak to bywa, gdy coś staje się mainstreamowe często zatraca swój pierwotny sens. Spójrzmy chociażby na wypaczenie Chrześcijaństwa (Katolicyzmu) jako takiego. Nie mamy wzmianek o tym, by Jezus walczył z in vitro, czy antykoncepcją. Nie mamy wzmianek o instytucji kościoła, o cenniku za sakramenty w ogóle nie wspominając.

Podobnie mam wrażenie, dzieje się z minimalizmem. Wielu autorów używa i używało już w dawnych czasach sformułowania, iż "minimalizm to luksus". Wyrwane z kontekstu można zinterpretować na różne sposoby, jednak w całości brzmiało to mniej więcej tak "minimalizm to luksus nie posiadania". Luksus otaczania się tylko tym, co piękne i użyteczne. Pokutuje stwierdzenie, że mając mniej, musimy otaczać się jakością. Jest to oczywiście jeden z nurtów, który akurat zupełnie nie pokrywa się z buddyjskim wyrzeczeniem konsumpcjonizmu. Właściwie nie ma jednej drogi, ale niektóre jawią mi się samooszukiwaniem i ślepym zaułkiem.

Zazwyczaj pożądamy przedmiotów, bo mają je inni.  I tak, czy gdyby nie Grace Kelly i Jane Birkin, Victoria Beckham miałaby całą kolekcję torebek Hermesa? A gdyby nie Victoria i jej podobne... czy kobiety na całym świecie pożądałyby tych toreb? Co jest takiego w nadgryzionym jabłku, które dla wielu wyznacza status społeczny?
Luksus nie jest metką.
Nigdy nie miałam iPhona, bo ma słaby aparat i zbyt mały wyświetlacz. Jabłko nie jest dla mnie luksusem, ale produktem mającym świetny marketing. Luksusem, który ja odczuję, będzie w końcu dobry aparat fotograficzny w telefonie komórkowym. I ni diabła mnie nie interesuje, któremu z producentów się to uda. Zapewne chętnie nabędę takie urządzenie i będę go często używać.
Kolejna pułapka... "Kupuję mniej, więc mogę sobie pozwolić na rzeczy drogie." Czy aby na powrót nie stajesz się własnością, a nie właścicielem owych drogich przedmiotów?
Czyli, de facto, wracasz do punktu wyjścia, kiedy to rządziły Tobą dobra materialne.
W jednej książce wspomniano, by kupić sobie kryształowe szklanki. Jasne, jeśli dla kogoś ma to jakiekolwiek znaczenie i nie będzie biadolić po ich przypadkowym stłuczeniu... Mam jednak wrażenie, być może mylne, że wielu z "tych minimalistów" hołubi swoje drogocenne skarby. Tak samo napędza koncernom zyski, tyle, że kupuje inne rzeczy. Wyjątkiem będą tutaj osoby, które faktycznie stać bez zmrużenia oka na torebkę za 10tys zł i nie są oni w żadnym stopniu związani z nią emocjonalnie. Gorzej ma się sprawa dla tych wszystkich markowych minimalistów, którzy nie mają przychodu na poziomie przynajmniej 30tys zł miesięcznie i dycha na torebkę nie jest dla nich "zwykłym pierdnięciem".

Chodzi mi przede wszystkim o to, że minimalista z założenia się nie spina. Nie pożąda rzeczy. Nie odkłada miesiącami na coś markowego, o czym nie może przestać myśleć, a na co jednak nie do końca go stać. Ktoś w dyskusjach gdzieś napisał jestem minimalistą, ale ja muszę mieć... (tu lista). Nie znajdowały się na niej takie rzeczy jak zmywarka, która wiele ułatwia przy dużej rodzinie, ale markowe gadżety. Czy minimalista musi? On już nic nie musi. Jest wolny. Oto jak ja rozumiem sens tego nurtu.

Minimalista może chcieć, czy mieć na coś ochotę, ale jeśli tego nie dostanie, to też dobrze. Mnm. kładzie nacisk na rozwój duchowy, podróż w głąb siebie i zwijanie Ego, zamiast jego rozwijania. O ile cenniejszą wiedzą będzie dla nas zrozumienie samych siebie, które da spełnienie i szczęście, niż kolejny dyplom i awans. No tak awans - mamy więcej pieniędzy. Czy jesteśmy szczęśliwsi? Przez pewien krótki czas. Później jest nam znów za mało, bo kupiliśmy droższe auto, większy dom. Znów potrzebujemy awansu i podwyżki. Jesteśmy tymi konsumentami, o których śpiewał Kazik.

W czasach klęski żywiołowej, czy wojny dopiero doświadczamy tej świadomości - bez ilu rzeczy możemy żyć. Nikogo nie nakłaniam do posiadania jednej pary spodni. Nie zrozumcie mnie źle.


Wrócę na chwilę do tak nadużywanego pojęcia luksusu. Dla wielu osób za tym słowem stoi cena i znana marka. Ja oddzielam tutaj owy luksus od tak zwanych zbytków tego świata. I tak są rzeczy, jak na przykład części komputerowe, gdzie zazwyczaj cena przekłada się na parametry techniczne. Bilet pierwszej klasy na samolot różni się zarówno ceną jak i warunkami od tego drugiej klasy. Tak samo jestem w stanie zrozumieć, że jeśli ktoś ma odpowiedni budżet i pół życia spędza w podróży, bo tego wymaga jego działalność, kupuje prywatny samolot z sypialnią, który wygląda w środku jak apartament.

Druga strona, to minimalistyczny snobizm. Kupujemy minimalistyczne umeblowanie do kuchni za cenę, która przyprawia nas o zawał serca. Wydaje nam się, że kupujemy niepodważalną jakość. Czujemy się oh i ach aż do momentu, kiedy trafia nas szlag, bo sąsiad ma coś o wiele lepiej wyglądającego i bardziej funkcjonalnego za 1/3 ceny. Co więcej jego meble wyglądają na droższe!
Żeby nie było, że zmyślam... to moja historia. Tak było trzy lata temu.
Byliśmy nowobogackimi snobami. Najdroższa podłoga, najdroższe meble, najdroższe sprzęty. Czy to nas uszczęśliwiło? Nie.
Ba! Nie mieliśmy szafki w łazience, ani blatu pod umywalkę bo wymyśliliśmy taką za 6tys zł i nie wyobrażaliśmy sobie nic innego!

Ktoś by powiedział - no przecież minimalizm - czekają, by kupić coś lepszej jakości!
To nie minimalizm, to materializm pełną gębą.
Przymus posiadania, uzależnienie od przedmiotów, a przede wszystkim uzależnienie od pieniędzy. Tak widzę niektórych współczesnych "minimalistów".  "Minimalistów", którzy muszą więcej pracować, bo muszą więcej zarabiać, by móc więcej wydawać... Bo jeden telewizor, ale nie mniejszy niż 60 cali. Jeden dywan, ale perski. I ok, jeśli stać ich na to bez najmniejszych wyrzeczeń. Na ogół, w naszych realiach, tak nie jest. I już widzę psa z przeziębionym pęcherzem, który właśnie idzie zrobić swoje na nowym Persie. Albo takiego dwulatka, który już bez pieluchy, ale jeszcze się zdarzy.

Co zrobiły minimalista z doszczętnie zasikanym dywanem? Pewnie wyrzucił bez żalu, bo to tylko przedmiot. Nawet jeśli ów przedmiot byłby nowy. Oczywiście istnieją pralnie z dezynfekcją, ale jeśli sytuacja się powtarza - dywan i jego ciągłe targanie do pralni staje się dodatkowym kłopotem i ciężarem.

Tu dla mnie tkwi różnica - snob musi, minimalista co najwyżej chce, ale snu z powiek mu to nie spędza. Snob odhacza kolejne osiągnięcia z listy "muszę mieć", minimalista cieszy się jak dziecko z byle pierdoły. Docenia małe rzeczy, uśmiech przechodnia, ławkę w półcieniu drzew, bawiącego się z dzieckiem psa. Snob zbyt pochłonięty jest rządzą zdobycia wysokiego stołka w firmie, najnowszego iPhona (uczepiłam się tych iPhonów, bo tutaj naprawdę za ceną nie idzie jakość), pozycji, sławy, tytułu doktora, który MUSI mieć. Minimalista się rozwija w tym kierunku, który sprawia mu przyjemność i pozwala na samorealizację. Od powodzenia nowej firmy nie zależy jego być albo nie być. Widzi więcej niż kariera i wypasiony dom w eleganckiej dzielnicy. Być może i kupi ten dom, jeśli akurat będzie to mógł zrobić bez większych wyrzeczeń, ale nie załamie się go tracąc. Jego siła tkwi w środku. Nie w samochodzie, czy meblach od projektanta.


Wrócę ostatni raz do tematu luksusu. Ktoś gdzieś napisał, że jego pojęcie zmienia się wraz z zasobnością portfela. Oczywiście nie sposób się z tym nie zgodzić, jednak czy nie jest to na powrót materializm i apetyt rosnący w miarę jedzenia?

"Niektórzy ludzie uważają, że luksus jest przeciwieństwem ubóstwa. 
Nie jest. 
Luksus jest przeciwieństwem wulgarności." 
Gabrielle Coco Chanel

I tak nic, co nie jest piękne, ani wygodne, nie może być luksusowe. Luksus to otaczanie się tym, co rozbudza nasze zmysły. Dla mnie jest to świat pisany zapachem. Każdy okres mojego życia miał swój zapach. Dziś wystarczy mi powąchać w sklepie konkretne perfumy, by przywieść na myśl dowolne wspomnienia. Pościel z satynowej bawełny skropiona ulubionymi perfumami. Wnętrze, które cieszy moje oko. Inspirująca książka na nocnym stoliku i możliwość zostania w domu w ulewny dzień. Stwierdzenie, że lecę na weekend gdzieś, gdzie będzie najbliższy lot i pojechanie tego samego dnia na lotnisko. Kaszmirowy sweter i cudownie miękkie skarpetki z angory (ok, właśnie przeczytałam jak powstaje... już nic z angory nie kupię...). I z drugiej strony jedwabna koszula nie będzie dla mnie akurat luksusem, bo ciężko ją wyprasować. Nie sprawi radości, ale kłopot. Tak samo własny basen w piwnicy domu, czy wanna SPA może być zarówno luksusem jak i utrapieniem, jeśli ani jednego, ani drugiego nie używamy, a trzeba to konserwować i czyścić.
Jednak w moim mniemaniu największym luksusem, jaki możemy sobie podarować, jest czas wolny od pracy i obowiązków, który możemy spędzić jak tylko chcemy.


PAULINA


36 komentarzy:

  1. Właśnie pomyślałam o Tobie a tu nowy post :D :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że każdy z nas jest minimalistą na swoją własną miarę. Można być minimalistą luksusowym, można być minimalistą kupującym w SH. Najważniejsze, by być w zgodzie ze sobą, ze swoim stylem życia i możliwościami. Minimalista nie musi być biedny, chodzić w zgrzebnych szatach i umartwiać się. Tak myślę ja, czyli Buba, minimalistka od - chyba urodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie uważam by iPhone miał zły aparat. Posiadam swój pierwszy telefon tej marki i ma bardzo dobry aparat. Tak samo dobry jak aparaty w nokiach (moim zdaniem te telefony miały jak dotąd najlepsze).
    Co do gabarytów wyświetlacza to już rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że dążenie do minimalistycznego luksusu to troche mylenie pojęć. Chcemy mieć mniej, ubrania lepszej jakości wiec inwestujemy w torebkę od "projektanta" bo to one zazwyczaj wytrzymają więcej niż jeden sezon. Tylko właśnie, czy bierzemy pod uwagę logo czy faktyczną jakość? Czy zadłużamy się na iPhona, żeby mieć "dobry" telefon? Bo tak pętlę masy niepotrzebnych przedmiotów zamieniamy na pętlę pogodni za metką i kredytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musi być torebka od projektanta, ale zamiast zwykłej, plastikowej za 40zł, można kupić ładną, skórzaną za np.400zł, która posłuży nam kilka lat. Nie musimy się zadłużać, bo minimaliści nie kupują dużo rzeczy i stać ich na kupno kilku droższych, porządnych. Buba

      Usuń
  5. Ciekawy tekst. Czy w życiu minimalisty przychodzi moment, gdy nie ma się pragnień? mam na myśli nowe perfumy czy piękny portfel. Podobnie jak u Ciebie, zapachy to skojarzenia i mimo kiepskiej finansowej sytuacji, mam kilka flakonów a zbieram na kolejne. Czyli nie jestem minimalistą? :-(. Poza tym kupuję i używam rzeczy dobrej jakości, ale traktuje je jak przedmioty - do czegoś służą. Nie mam nadmiaru ciuchów a tylko takie, które używam, podobnie jest z butami. Jedyny wyjątek to książki - są potrzebne do pracy. Czy jestem na dobrej drodze? Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy tekst, porusza fajne kwestie i ma ciekawe spostrzeżenia, nie podoba mi się tylko ta nagonka na iPhone'a, być może nie miałaś okazji dokładnie się z nim zapoznać. Telefon ma bardzo dobry aparat, który nie koniecznie wyraża się ilością megapixeli, ale przede wszystkim wewnętrznymi komponentami, które w iPhonie są bardzo dobrze dobrane, przez co często robi zdjęcia lepsze niż inne telefony z pozornie lepszym aparatem.
    Co do wielkości wyświetlacza też się nie zgodzę, popatrz na iPhona 6 i 6 Plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatrzymałam się na bodajże iPhone5. Porównywałam aparat w trudnych warunkach z Samsungiem galaxy s3 i Xperią Z1 i wypadł fatalnie. Może w 6 już to poprawili. Jego właściciel sam mi powiedział "to jest srajfon, to nie robi zdjęć".

      Usuń
    2. no tak, dużo zależy od warunków w jakich chcemy robić zdjęcia, mnie na co dzień aparat w iphonie w zupełności wystarcza, ale gdzieś czytałam też że właśnie Xperie mają dobre aparaty :)

      Usuń
    3. A ja się chętnie dowiem co to za trudne warunki ,w których sprawdzałaś jakość zdjęć z iPhona i reszty? :) ja moim 5s robię w różnorodnych i nie mam mu nic do zarzucenia. Siostra ma xperię właśnie z1 i zdjęcia wychodzą identycznie. A samsungi mają najgorsze parametry plus puchnące baterie (relacje znajomych).

      Usuń
    4. Podczas remontu w sztucznym oświetleniu.
      Zdjęcie z iPhona - czerwone ciała, szum, niedoświetlone:
      http://s10.ifotos.pl/img/179549913_wrnhshw.jpg
      Zdjęcie z GalaxyS3:
      http://s2.ifotos.pl/img/169069414_wrnhsrp.jpg
      Nie trzeba być specjalistą, żeby zobaczyć różnicę.

      Usuń
    5. Wydaje mi się że wszystko zależy od telefonu. Wiem że duża część iPhonów była wadliwa. I ludzie oddawali do serwisu. Z tych pierwszych partii 4 / 5s. Do mojego nie mam zastrzeżeń, naprawdę. Wykonuję zdjęcia pod sprzedaż i nie miałam takiego problemu np z szumem czy niedoświetleniem. A nie jestem profesjonalnym fotografem.

      Usuń
    6. A przepraszam, te 2 zdjęcia rozumiem były robione w tej samej minucie i w tym samym miejscu??? Bo jakoś nie wygląda na to. Ponad to jak już napisane wczęśniej było - chcesz zdjecia robić KUP aparat!! Ponad to jak ktoś nie potrafi korzystać to choćby zesrał się na żadko zdjęcia dobrego nie zrobi - tryb auto to nie umiejętność robienia zdjęć, wystarczy że ci się ręka zatrzęsła!!! Żal!!

      Usuń
  7. Paulino dziękuję za tak mądry artykuł. Oby więcej ludzi, tak jak Ty postrzegało dzisiejszy świat.
    Nie jestem materialistką, choć lubię otaczać się ładnymi rzeczami, funkcjonalnymi, które nie zawsze są tanie, ale za wszelką cenę nie muszę ich mieć. Uwielbiam naturę, przepiękne widoki, zabytki (nawet zrujnowane) potrafię docenić soczystą zieleń trawy i zachwycać się nią, czego nie rozumie i nie znosi mój facet.. Zaczynam pozbywać się rzeczy zbędnych, stawiam na minimalizm i czuję się szczęśliwsza!

    OdpowiedzUsuń
  8. A kiedy doczekamy się jakiegoś outfit'u ? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zanieść lampę do serwisu :( Bez lampy ciężko :(

      Usuń
  9. Paulino i dorwałaś ten kaszmirowy sweterek ? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie miałam ci pisać o odzieży z angory.... ale widzę się zreflektowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zauważyłam, iż bardzo wybiórczo odpowiadasz na zadawane pytania, mam wrażenie, że celowo pomijasz te, które chyba nie są Ci na rękę. Przy okazji poprzedniego wpisu zapytałam o to, czym w tej chwili zajmujesz się w ramach zarabiania na życie, tak jak się spodziewałam, odpowiedzi na swoje pytanie nie uzyskałam, natomiast na znajdujące się pod moim wpisem pytanie o bodajże szampon udzieliłaś odpowiedzi. Tendencję tę zauważyłam już wcześniej, przy okazji pytań innych osób. Skąd ta selekcja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak czasu :( Odpisuje jak jestem akurat przy komputerze. Planuję usiąść i odpisać na wszystko po kolei...

      Usuń
  12. Jeśłi uważasz że Apple to tylko fanaberia czy też moda, to sugeruję choc przez 1 tydzien poużywać tych sprzętów - bo te sprzęty to nie tylko dobry marketing "wedle cibeie" a SYSTEM OPERACYJNY!!! I nie mówie tu odzieciach z liceum które nie doceniają tego sprzętu a poza tym nie potrafią wykorzystac jego możliwości!! Mówię tu o ludziach którzy ten srzęt UŻYWAJĄ a nie szpanują!!! Dzieciaki nie muszą mieć iphonów i ipadów... ale ludzie świadomi wiedzą dlaczego ten sprzęt ZAWSZE bedzie lapszy od pozostaych!!! A jeszcze dodatkowo, WSZYSCY kopują Appla - i czy aprade w telefonie potrzebny ci mega aparat - nie sądzę, od robienia porządnych zdjęć jest APARAT!! I czy tel musi być wielki z wielkim wyświetlaczem? Znów NIE - od tego jest tablet tudzież KOMPUTER/LAPTOP!! Uwielbiam ludzi komentujących np. Appla nigdy go nie używając - dla mnie Mac czy iphone móglby być brzydki jak NOC - ale ZAWSZE WYGRA systemem operacujnym i NIGDY nie wrócę do Windowsa!!! Mój MAC PRO ma 5 lat... sprawuje się idealnie i nigdy nie psuje, a ile razy włąsciciele Asus'ów, samsungów czy inncy SOny w tym czasie mieli lapów?? 2, 3 a może 4 - bo się popsuły, bo karta graficzna nie wyrabia bo dysk za mały itd??? Ile razy w tym czasie wymieniłaś telefon? ja mam iphona 4S od lat i również nie zamierzam go wymieniać!!! APPLE to nie luksus dla luksusu... to SYSTEM operacyjny dla ludzi świadomych, to styl życia - posiadania wszystkiego w zasięgu ręki i w prostocie i minimalizimie idealnym!!! Dopóki nie poznasz UNIXA to nigdy nie zrozumieszi wychodzisz na ignorantkę - sorry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, może ciut złośliwie, czemu tak bardzo gniewasz się z gramatyką i ortografią?
      Po drugie, czy jesteś mi w stanie przedstawić jakieś badania, testy, które potwierdzałyby Twoją powyższą tezę? Bo wiesz, w środku to i tak ten sam Intel, a informacja o Apple jako prekursorze mocno mija się ze znanymi faktami.

      Usuń
    2. Odtenteguj sie od Asusa ;)
      Mój w tym roku bedzie miał 6 lat i poza wymianą baterii (jak ównież aktualizacją Linuksa) nic niogdy nie było przsy nim robione :)

      Usuń
    3. Dell również robi bardzo dobre kompy, choćby Latitude czy tańsze Vostro. Więc...

      Usuń
  13. TO nie bądź złośliwa... ot nie lubie ani ort ani grm polskiej szczególnie - zapominasz ze nie wszyscy w polsce to polacy :) podobnie jak nie wszyscy w uk to angole, w czechach czesi... a u rusków sami ruscy :) Chętnie pojadę cyrylicą... lub po francusku, albo do wyboru po angielsku.

    Zapytaj sie kogokolwiek to używał nie mac'a/iphona/ipada... ile miał wirusów, ile miał programów anywir, ile razy zawisił mu się sprzęt z niewiadomoyc przyczyn? I dlaczego WSZYSCY profesjonaliści np. fotografowie, dj'eje, graficy komputerowi pracują własnie na mac'ach? I dlaczego to ktoś ma ci podawać zródla dlaczego mac jest fajny, iphone jest fajny? Czy ty swoją opinie o snobiźmie i lansie nastolatków poparłaś badaniami? Jakoś nie widzę... i ignoranctwem jest opiniowanie czegoś czego nigdy się nie używało. To tak jak by napisać - kurczak jest obrzydliwy - ale nigdy go nie jadłam/jadłem.

    Ponad to tu nie chodzi o markę samą w sobie - owszem są debile którzy kupują iphona dla lansu i nie wykorzystują jego możliwości w 1 % - np. dzici z liceum itd Sam iphone czy ipody to też jak samsung zrobione przez chińskie rączki... ale tak samo jak jest różnica miedzy H&M a ZARA, mimo że obie firmy szyją w chnach, indiach, korei itd, tak samo jest plastich samsungowski który się nie nadaje do niczego, i "plastik" appla który wytrzymuje LATA - notabene maci są aluminiowe i wiele firm moszło ich sladem, skąd się wzieły ultra cienkie laptopy??? Wszyscy spapugowali po macBook'u AIR - i tak Apple zawsze był i zawsze bedzie prekursorem nowości!! I nie rozumiesz podstawowego faktu to nie chodzi oebechy typu intel taki czy sraki - tu chodzi o SYSYEM, o czym już napisane zostało wcześniej ale najwyrażniej tego nie rozumiesz!! Dlatego zachęcam do sprawdzenia z czym to się JE i wtedy opiniowania...

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego wszyscy właściciele ajfonów mają taki ból pupy, jak tylko ktoś coś powie złego o jabłku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego NIE WŁACICIELE appli mają jeszcze wiekszy ból? Nie znasz i nie rozmiesz... tu nie chodzi o markę samą w sobie. Zainteresuje się pouzywaj taki sprzęt to pogadamy... znajac zycie nawet nie przeczytalas polowy powyzszych postów :)

      Usuń
    2. Jestem wlascicielem Appla i nie mam bolu pupy... kiedy mialam blackberry tez nie mialam bolu pupy i nikomu nie zazdroscilam jabłka. Telefon to telefon... mi on akurat odpowiada, bo jest zrobiony z dobrej jakosci materialow i jest wytrzymaly na upadki (o dziwo :D), ale zeby dorabiac sobie ideologie i religie do niego to bez przesady. Moi znajomi lubowali sie w mac bookach wszelakich i wiekszosc z nich wydala na naprawy wiecej niz te komputery byly warte. Nie wspomne juz nawet o tym, ze wybor gier komputerowych na macbooki jest malusienki...
      A kolezanka tak zazarcie broniaca fajfonow niech troche wyluzuje, bo zlosc pieknosci szkodzi :)

      Usuń
    3. Dziewczyo Mabooki NIE SĄ DO GIER!!! DO gier służy KONSOLA np. PS czy XBOX!!! Zapamiętaj raz na zawsze ... jak coś ma być do wszystkiego to zazwyczaj jest DO D U P Y !! Osobiście uważam że ŻADEN laptop nie służy do gier...to jakis chory wymysł dziecarni rodem z gimnazjum!!! Jak ktoś chce grać w gry to niech sobie daruje laptopy wszelakie a zainwestuje lepiej w kompa stacjonarnego lub własnie konsole!!!

      A le tacy jak ty chcą mieć wszystko w 1 urządzeniu - a tak się nie da!!! Wogóle ignoranctwem jest to że sie chce grac na laptopie... bo co bo dupa nie mże siedzieć przy biurku przy kompie stacjonarnym??? Tylko trzeba grając lezec na wyrze??? no litości!!

      Usuń
    4. Po pierwsze :uspokój się, bo zaczynasz się robić śmieszna tak bardzo emocjonując się i broniąc Appla, sprzęt jak sprzęt- ma służyć użytkownikowi, a nie powodować bezcelowe kłótnie.
      Po drugie: to TY jesteś ignorantką skoro twierdzisz, że laptopy nie służą do grania. W dzisiejszych czasach laptopy nie odbiegają parametrami od komputerów tak bardzo jak kiedyś i, owszem, da się mieć wszystko w jednym urządzeniu. Mówi Ci coś Alienware, ignorantko? ;)
      A do Twojej wiadomości - posiadam komputer stacjonrany, zakupiłam go właśnie do gier i nie wyobrażam sobie grać np. w Call of Duty czy Battlefielda na łóżku, więc nie rozumiem o co Ci chodzi z tym, że "dupa nie może siedzieć przy biurku". Haha.
      Po trzecie: miło, że nabijasz komentarze, może dzięki temu Paula wrzuci coś nowego niedługo :)

      Usuń
    5. Dlaczego? Bo podświadomie nie są pewni swojego wyboru i szukają potwierdzenia od innych? Dla mnie może być i ajfon i eldżi i samsung i hatece; mi to w pompkę. Jeśli tylko - odnośnie ważnych dla mnie parametrów - będzie lepszy od mojego obecnie używanego Alcatela to w czym problem?
      To tylko narzędzie. Nazwa jest rzeczą wtórnąi zupełnie nieistotną (dla mnie).
      Roman

      Usuń
  15. Do tej z 12: miałam, poużywałam i oddałam mężowi. Sprzęt jak sprzęt, a większość posiadaczy dostaje sraczki broniąc tego telefonu. Nie rozumiem po co się wywyzszac, że się ma ajfon, to jest TYLKO telefon, nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny wiecie co żeby robić taki zamęt z tymi telefonami? Nie rozumiem z czym macie problem. Jedna woli samsunga inna iphone, jeszcze inna htc, sony itd...

    Ja chciałam kupić iPhone z wielu względów min mieć nieograniczony, szybki dostęp do Internetu by sobie w obcym mieście móc pilnie znaleźć taksówkę, autobus, jakiś obiekt typu sklep /apteka/ lekarz/ dworzec pkp itp. W mojej nokii E6 którą bardzo lubię nie mogłam wyszukać tak łatwo w mgnieniu oka tego co potrzebowałam. A to był mega przeskok z pełnej klawiatury na dotykowy aparat. iPhone również dlatego że jest mniejszy gabarytowo od wszystkich pozostałych tego typu telefonów i mieszczę go w kieszeni kurtki czy spodni. Nie znam się na parametrach czy oprogramowaniach. Sam telefon jest zbyt drogi moim zdaniem. Kupiłam za gotówkę nie w żadnej taryfie abonamentowej gdyż wtedy przepłaciłabym jego wartość jak i samego abonamentu. Nic mi w nim nie przeszkadza poza słabym trzymaniem baterii. Szybko się wyczerpuje w porównaniu do sony xperii. To jest moje jedyne zastrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Minimalizm to nie dążenie do życia w ubóstwie, ale otaczanie się tylko potrzebnymi przedmiotami, jeśli ktoś uważa że potrzebuje drogiego sprzętu to jego sprawa. Za chwilę się okaże że minimalista nie powinien nawet pieniędzy posiadać

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo interesujący post. Luksus dla wielu osób kojarzy się wyłącznie z posiadaniem dóbr luksusowych, ale tak naprawdę luksus może być czymś niematerialnym jak np. czas - wolny od pracy i obowiązków dzień, możliwość podróżowania itd... Minimalizm wcale nie oznacza życia w biedzie... wybierając ten styl, życia decydujemy się na określoną ilość przedmiotów, które w pełni mam odpowiadają poza tym tak naprawdę nie liczy się ilość posiadanych rzeczy, ale ich jakość - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń