wtorek, 29 września 2015

Back in Black

Choć w zasadzie wolę You shook me all night long, czy Thunderstuck.
Ale miało być black i prawie black jest... no prawie ;)

Darujcie mi, że nic mądrego z siebie dziś nie wycisnę, ale dorwała mnie tak zwana jesień i jej uroki. Czuję się mniej więcej tak, jakby dorwali mnie Czterej Jeźdźcy, choć muszę przyznać, że Pan Śmierć z Supernatural, ze swoją słabością do fast foodów i wiecznym siorbaniem coli z papierowego kubka przez słomkę, posiadał nieodparty urok osobisty.


Niesamowicie fajnie czyta się, że w tak zwanym międzyczasie urodziłyście dzieci, założyłyście własne blogi i nadal zdarza się Wam tu zabłądzić. To jest mega pozytywne :)


A! Bym zapomniała...
Trafiłam ostatnio na kilka książek z okolic minimalizmu i odgracania powierzchni życiowej.
Trzy już przeczytałam i będę chciała Wam je przybliżyć, a szczególnie jedną, która mnie powaliła na kolana (ta miętowa).



Tak po krótce:
Nic nie jest w stanie wytłumaczyć mojego makijażu - pandy, ale mogę próbować się usprawiedliwiać, że to był wieczór, to był koncert i klub, w którym jest dość ciemno...

Płaszcz - Mango
T-shirt- Bershka
Spodnie - New Yorker
Botki - CCC
Torebka - Stradivarius








Back in Black - MODNAPOLKA.pl PAULINA

środa, 16 września 2015

Black is the new Black

Wszystko podlega Efektowi Motyla. Wszystko...
Kilka tygodni temu znajomy, notabene M., zarzucił mi, że "nie wyglądam już tak jak kiedyś".
Po obrażeniu się, tak na wszelki wypadek, przełknęłam wytyk i przyznałam rację.
Różne są w życiu okresy, a w nich wyłaniają się różne priorytety, przez które zaniedbujemy inne sprawy. Moim są od dłuższego czasu psy i ani odrobinę nie żałuję. W ciągu roku dałam dom czterem psiakom. Trzy z nich już nie żyją, a u Tajsona wykryto nowotwór z przerzutami do wątroby. Póki co książę czuje się świetnie i wyniki ma jak najbardziej poprawne - o wiele lepsze niż przed wycięciem gigantycznego, 3-kilowego guza.
Wracając jednak do sedna sprawy... M. miał rację. To inteligentny chłopak i niestety często ma rację, co mnie bardzo irytuje rzecz jasna. Przełknęłam więc prawdę oczywistą i zaczęłam się ponownie zastanawiać, czego ja do cholery chcę, jeśli chodzi o odbicie w lustrze. Znowu trochę mi to zajęło.
W tak zwanym międzyczasie miałam wesele koleżanki, na które wystroiłam się jak Perfekt Hausfrau z lat 50tych. Sukienkę nadal uważam za boską, ale z całością chyba przesłodziłam. Miałam więc punkt zaczepienia - tak wyglądać właśnie NIE CHCĘ, no chyba, że dacie mi do ręki shotguna dla równowagi.


Musiałam, musiałam z tą etykietą mieć zdjęcie :)




sukienka na tiulowej halce - Mohito



Odkryłam, co następuje, że czerń, której wypowiedziałam wojnę mając niewiele ponad dwadzieścia lat, do wszystkiego pasuje... Co więcej, dobre połączenie czerni z czernią daje naprawdę niesamowity efekt. Choć tu niestety dość łatwo uzyskać niechciany look młodej metalówy, czy dziewczyny harleyowca, zamiast wziętej modelki fashion po godzinach.
"Założyłabyś czasem obcasy" wzięłam sobie do serca, choć tak "szowinistyczny tekst" wzbudził z początku oczywiście moją głęboką niechęć.

Mam więc czerń, skórę, skrawki beżu, bieli, grafitu, szarości, granatu, jedne bordowe rurki, jedne khaki. I czerń, jeśli jeszcze nie wymieniałam.

Do ramoneski i woskowanych spodni nie mogę założyć bikerów, bo boję się o efekt "harleya". Są więc siermiężne obcasy, platformy, koturny. Brakuje mi tylko jakichś adidasów z ukrytą koturną.

Od lewej: Wojas/Lasocki/CCC

Kapelusz nude - Reserved / Kapelusz czarny - H&M / Plecak - Zara


New Yorker 
- jeszcze nie wiem, czy dumne przesłanie, czy badziewny napis, ale krój świetny :)


Chyba muszę odświeżyć ten film :)


Ponownie wracając do sedna sprawy, chyba musiałam to znowu poczuć. Chyba wracam - tak z ciuchami i całym swoim kramem :)


PAULINA